Biznes

Koronawirus w Polsce. Ogniska w firmach, sklepach i kopalniach

Koronawirus w Polsce. Ogniska w firmach, sklepach i kopalniach

Od soboty koniec - poza wyjątkami - z obowiązkowym noszeniem maseczek. Premier zapowiedział już nawet częściowe otwarcie stadionów dla publiczności. Trzeba pamiętać jednak, że ogniska koronawirusa wciąż występują w Polsce.

Najpierw były to szpitale i domy pomocy społecznej. Później kopalnie. A teraz duże przedsiębiorstwa. W Warszawie problem pojawił się też ostatnio w ośrodku dla cudzoziemców i… jednej z większych hal targowych.

Sytuacja jest na tyle zmienna, że nie ma jeszcze konkretnych informacji o liczbach zakażeń w centrum handlowym przy Marywilskiej 44.

- Trwają dochodzenia epidemiologiczne we wszystkich ogniskach. Sytuacja jest dynamiczna i zmienna z godziny na godzinę - informuje money.pl Joanna Narożniak, rzecznik prasowy Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Jak wskazuje, powiatowy sanepid cały czas analizuje sytuację. Zarówno w szpitalach, jak i wspomnianym centrum handlowym.

Zobacz także: Fryzjerka mogła zarazić klientów. Wiceminister komentuje

Ostatnie informacje mówiły o kilkunastu zakażonych i odizolowanych już najemcach (nie klientach) w obiekcie przy ulicy Marywilskiej w Warszawie. "Gazeta Wyborcza" informuje, że mowa o 12 osobach. Część najemców została też objęta kwarantanną.

Z kolei przedstawiciele firmy zapewniają, że procedury bezpieczeństwa na terenie centrum są dochowane, a sytuacja na bieżąco monitorowana.

Ogniska chorób pojawiły się również w innych firmach. Niemal 30 proc. załogi ma potwierdzoną infekcje w firmie meblowej z województwa wielkopolskiego.

Zakład produkcyjny z niewielkiej miejscowości na południu województwa przebadał niemal 900 pracowników. W przypadku niemal 300 osób testy dały pozytywny wynik. Efekt? Firma dziś na gwałt szuka pracowników. Niemal od razu jest gotowa zatrudnić dodatkowe 100 osób.

Zobacz także: Dla kogo miliardy z Unii? Polska stworzy nowe programy pomocowe

Kolejne ognisko choroby w miejscu pracy pojawiło się w województwie świętokrzyskim. Ponad 50 pracowników zakładów mięsnych w Starachowicach ma potwierdzone zakażenie. Do tego dochodzi kilku pracowników w firmach współpracujących z zakładem.

- W tej chwili na kwarantannie przebywa 180 osób, zakażonych pracowników i współpracowników z innych firm jest w sumie 54 osób - mówi money.pl Łukasz Dominiak, rzecznik prasowy grupy Animex. - Każdy pracownik, który wykazuje jakiekolwiek objawy złego stanu zdrowia, jest kierowany na badania w zakresie wirusa - deklaruje.

Testy pracowników trwają również w firmach na granicy polsko-niemieckiej. Do tej pory województwo lubuskie było niemal nietknięte zakażeniami. Po wielu dniach bez żadnej infekcji pojawili się pierwsi zakażeni.

W poniedziałek 25 maja produkcję zawiesiła firma Iwaniccy z Gubina. To efekt informacji o zaledwie kilku zakażeniach. Jak wynika z informacji lokalnych serwisów, do piątku zostało przebadane niemal 500 osób. Służby nie potwierdziły kolejnych infekcji. W serwisie "Wiadomości Gubin" właściciele rodzinnej firmy zapowiadają, że - o ile sytuacja nie ulegnie zmianie - odwieszą produkcję.

Zobacz także: Rząd chce państwowej sieci sklepów. Pierwsze rozmowy już ruszają

Wciąż najwięcej i jednocześnie największych ognisk koronawirusa jest na Śląsku, konkretnie w kopalniach. Do piątku potwierdzono infekcje u niemal 3,5 tys. górników (to ok. połowa ze wszystkich wykrytych infekcji w województwie). Jak informuje Jastrzębska Spółka Węglowa, w kopalni Pniówek koronawirusa wykryto o 1,5 tys. osób. Kolejne 355 osób to pracownicy kopalni Ruchu Zofiówka. Jednocześnie JSW zapewnia, że dochowuje terminów dostaw, choć wydobycie jest ograniczone.

Problemem są również kopalnie należące do Polskiej Grupy Górniczej. Tu z kolei najwięcej infekcji jest w rybnickiej kopalni Jankowice. Tu jest ponad 600 infekcji. Na liście jest również kopalnia Sośnica - ponad 450 zakażeń i Murcki-Staszic z ponad 200 chorymi.

Mniejsze ognisko choroby pojawiło się też w bazie lotnictwa taktycznego w Malborku. Zakażonych jest niemal 20 osób.

- W tych województwach, gdzie pojawiają się wzrosty zakażeń, mamy najczęściej do czynienia z lokalnymi ogniskami choroby. Co trzeba podkreślić, bardzo szybko takie ogniska zamykamy, tzn. izolujemy chorych, kwarantannujemy osoby z kontaktu, testując jednocześnie jak najszerszą grupę. W efekcie zapobiegamy dalszemu wzrostowi liczby zakażeń - tłumaczy money.pl Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Na Śląsku wypracowaliśmy metody szybkiego zamykania ognisk - dodaje.

Niewielkie ognisko koronawirusa zostało wykryte też w kościele niedaleko Lublina. W niewielkiej miejscowości Pliszczyn pozytywne wyniki dały testy u kapłanów w tamtejszej parafii. W tym przypadku jednak mowa o dwóch księżach, a reszta duchownych została objęta kwarantanną. Parafianie są z kolei proszeni o kontakt z sanepidem.

Jak już pisaliśmy w money.pl, nie ma reguły na powstawanie ognisk. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w programie "Newsroom WP" odniósł się np. do historii fryzjerki, która zaczęła przyjmować klientów, a po czasie okazało się, że była zakażona koronawirusem. Wiceminister ma jednak nadzieję, że takie zdarzenia będą wyjątkami. - Osoby, które odwiedziły ten konkretny salon fryzjerski w Wieluniu, są w tej chwili objęte kwarantanną - mówił.

, dziejesie.wp.pl

Tagi: gospodarka, gospodarka polska, gospodarka wiadomości, Covid-19, statystyki koronawirus, statystyki koronawirusa, ogniska koronawirusa, epidemia koronawirusa w polsceŹródło:money.pl