Biznes

Magdalena Adamowicz o hejcie: trzeba skończyć z nienawiścią i pogardą

Magdalena Adamowicz o hejcie: trzeba skończyć z nienawiścią i pogardą
Hejt dziś dotyka wszystkich i wszędzie. Musimy sobie jako społeczeństwo spróbować z tym poradzić, bo wyśmiewanie i pogarda pustoszy psychikę, a może skończyć się taką tragedią, jaka nas spotkała – mówi w wywiadzie dla „Wprost” Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego prezydenta Gdańska.

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Czy do córek dociera to, co pisze się na pani temat w internecie?

Magdalena Adamowicz: Oczywiście, że dociera i potwornie je to boli. Ale one znają to także sprzed śmierci Pawła. Zawsze im tłumaczyliśmy, skąd to się bierze, i że ludziom, którzy to robią trzeba współczuć i próbować pomagać. Pokazywaliśmy na konkretnych przykładach, że to co piszą i mówią to nieprawda, a więc nie trzeba tym się przejmować. Celem hejtu jest sprawienie bólu a nie rozwiązanie jakiegoś problemu. Ale często jest nim zwiększenie klikalności, czyli zarabianie na robieniu komuś krzywdy. To chyba jest najstraszniejsze w tej machinie.

To, że kandyduje Pani do Parlamentu Europejskiego też jest komentowane. Podobno w żałobie się nie kandyduje.

Kandyduję do Parlamentu Europejskiego, bo chcę wprowadzić w życie przesłanie ojca Ludwika Wiśniewskiego, że trzeba skończyć z nienawiścią i pogardą. Te słowa na pogrzebie wzbudziły w moim sercu płomień i poczułam, że muszę spełnić to przesłanie i kontynuować to, o co walczył Paweł, bronić jego idei. Już to robię: debata w Kongresie USA, spotkanie z szefową operacyjną Facebooka, list otwarty do światowych liderów, spotkanie w Komitecie Regionów, w Googlu, debata w Gdańsku, to tylko początek mojej walki o zmiany prawne i edukowanie zapobiegające fake newsom, mowie nienawiści i przestępstwom z nienawiści. Ta misja daje mi ogromną siłę, czuję że to dobro, które na tym wielkim złu może wykiełkować. Mandat Europarlamentu to środek do tego celu. Chcę wszystkim uświadomić bezpośredni związek między fake newsami, mową nienawiści, a tendencjami rozsadzającymi naszą wspólną Europę od wewnątrz.

Świat polityki też jest pełen nienawiści i przemocy słownej. Czy jest Pani na to przygotowana?

Myślę że nikt nie rodzi się przygotowany na to, żeby dostawać baty i być ośmieszanym. Można się przyzwyczaić, że tak jest, ale to zawsze boli. Rzeczywiście dzisiejsza polityka to PR, fasadowe przepychanki i coraz więcej hejtu, dzielenia, szczucia jednych przeciw drugim w celu osiągnięcia krótkotrwałych celów, bez refleksji, jakie to będzie miało skutki w przyszłości. Jednak chcę wystartować w wyborach właśnie po to, żeby to zmieniać. Najskuteczniejszą drogą jest uświadamianie, informowanie, obnażanie tych mechanizmów nienawiści. Tam, gdzie granice przekraczane są bez pardonu, łamane prawo, gdzie nawołuje się do przestępstw z nienawiści, potrzebujemy stanowczego reagowania. Hejt dziś dotyka wszystkich i wszędzie, dzieci w szkole, w mediach społecznościowych, ludzi znanych i nieznanych. Musimy sobie jako społeczeństwo spróbować z tym poradzić, bo wyśmiewanie i pogarda pustoszy psychikę, a może skończyć się taką tragedią, jaka nas spotkała.