Biznes

Putin ma coraz większy problem. Tania ropa naftowa rozkłada budżet

Putin ma coraz większy problem. Tania ropa naftowa rozkłada budżet

Ropa naftowa na światowych giełdach jest wyceniana najniżej od kilkunastu lat. Baryłka surowca w Nowym Jorku kosztuje zaledwie 20 dolarów, a jeszcze na początku tego roku była wyceniana trzykrotnie wyżej. To oznacza przecenę o prawie 70 proc. Od wielu lat nie było tak silnych spadków na ropie w tak krótkim czasie.

- Obawy o popyt na ropę naftową związany z konsekwencjami koronawirusa, jak również wojna cenowa pomiędzy największym producentami, nieustannie wywierają presję na ceny - komentuje sytuację Dorota Sierakowska, ekspertka rynku surowców w Domu Maklerskim BOŚ.

Na wojnę cenową z krajami OPEC poszła Rosja, która nie zgadza się na cięcia produkcji ropy, które pomogłyby zbilansować popyt i podaż surowca oraz utrzymać ceny na wyższym poziomie. Eksperci zwracają uwagę na pokerową zagrywkę Putina, który najprawdopodobniej nie ma asa w rękawie i blefuje. Tym samym może przegrać. Rywali ma poważnych - to przede wszystkim USA i Arabia Saudyjska.

Koronawirus to wzrost bezrobocia. Przedstawiciel pracodawców kreśli smutną wizję

- Rosja nie mogła wybrać sobie gorszego czasu na takie gierki - wskazuje Margarita Assenova z Jamestown Foundation, cytowana przez serwis Oil Price.

Sugeruje, że rosyjska gospodarka może ponieść największe straty w wojnie cenowej, podobnie jak było to blisko 5 lat temu. Tym razem jednak - jak podkreśla ekspertka - Rosja oberwie z własnej winy.

Budżet się nie zepnie

Problem będzie z budżetem Rosji, którego dochody w około 40 proc. pochodzą ze sprzedaży ropy i gazu. Putin już może zapomnieć o zrównoważeniu budżetu, bo do tego cena ropy musiałaby przekraczać 40 dolarów za baryłkę. Warto zauważyć, że w USA kosztuje ona o połowę mniej, a rosyjska odmiana Ural jest jeszcze tańsza. W środę po południu kosztowała poniżej 18 dolarów.

Czytaj więcej: Koronawirus w Polsce i na świecie. Analizujemy najnowsze dane

Margarita Assenova ocenia, że teraz Rosja znajduje się w znacznie bardziej ryzykownej sytuacji niż kilka lat temu. Uważa, że Kreml, grając va banque, najwyraźniej nie spodziewał się, że doprowadzi do spadku cen poniżej 20 dolarów.

Gdy kilka lat temu ceny ropy spadły z 96 dolarów do 45 dolarów - przychody budżetowe w Rosji spadły o 160 mld dolarów, co stanowiło jedną trzecią całkowitego eksportu.

- Jeśli ceny ropy nie wzrosną, mało prawdopodobne jest, aby prezydent Władimir Putin dotrzymał obietnic socjalnych. Plan ogłoszony w dorocznym przemówieniu obejmuje 4,1 bln rubli. Pieniądze te miały pójść na pomoc biednym, zwiększenie emerytur, pomoc rodzinom i zwiększenie liczby narodzin - wskazuje ekspertka Jamestown Foundation.

Rosja uspokaja, ale inwestorzy wiedzą swoje

Rosyjski minister finansów niedawno starał się uspokajać, że państwo ma rezerwy zapewniające stabilność gospodarki przez nawet kilka lat obniżonych cen ropy. Mówił to jednak w momencie, gdy chodziła po 25-30 dolarów za baryłkę.

Czytaj więcej: Koronawirus. Polacy ruszyli do aptek i wykupują leki na zapas

Już wtedy szacował, że budżet będzie na minusie około 1 proc. PKB wobec wcześniej prognozowanej nadwyżki w podobnej wysokości. Stratę z tytułu tańszej ropy oceniał w połowie marca na prawie 2 bln rubli. Przy obecnych cenach może być około 600-700 mld wyższa.

Rosyjskie władze mogą przekonywać, że są w stanie długo funkcjonować przy niskich cenach ropy, ale inwestorzy wiedzą swoje. Po notowaniach rubla widać, jak duży problem może mieć cała gospodarka. W ostatnich dniach za jednego dolara na foreksie trzeba było zapłacić już ponad 80 rubli. Tylko na początku 2016 roku przez chwilę kurs wymiany był równie wysoki. To oznacza wielkie osłabienie rosyjskiej waluty.

Władimir Putin powinien pamiętać, że ostatni cios w rozpadający się Związek Radziecki padł właśnie ze strony taniejącej ropy naftowej. Kryzys wtedy uruchomił różnego rodzaju przemiany, które były nie do zatrzymania. Ta świadomość powinna sprawić, że w końcu ulegnie i dojdzie do porozumienia z innymi krajami.

- Jak przy każdych negocjacjach, twardy gracz może grać ostro, ale jest ryzyko, że przesadzi i inni gracze odejdą od stołu. Teraz tak właśnie się stało. Rosjanie będą musieli trochę odpuścić. Druga strona również i spotkają się gdzie pośrodku. Rosja zagrała za ostro i na tym przegrała, ale jest jeszcze wyjście z tego kryzysu - przekonuje Michał Mackiewicz, ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie