Biznes

Rosyjski bank jest dłużny Polsce miliony złotych. Ministerstwo Finansów bezradne

Rosyjski bank jest dłużny Polsce miliony złotych. Ministerstwo Finansów bezradne
Do Polski tylnymi drzwiami próbował wejść bank kontrolowany przez Władimira Putina, który może ukrywać rosyjskich szpiegów. Polska robiła z nim już zresztą takie interesy, że teraz Rosjanie są nam dłużni dziesiątki milionów złotych. Pieniędzy nie chcą oddać do dziś.

Do Budapesztu swoją główną siedzibę przenosi Międzynarodowy Bank Inwestycyjny (MBI). Kieruje nim Nikołaj Kosow, który według dziennika "New York Times" pochodzi z rodziny funkcjonariuszy KGB. Według zachodnich służb sam Kosow miał w przeszłości być też radzieckim szpiegiem. Pracownicy MBI mają uzyskać na Węgrzech immunitet dyplomatyczny, a sam bank zyska status porównywalny do ambasady. Obserwatorem w MBI został drugi największy bank w Rosji, który będzie miał wgląd we wszystkie podejmowane decyzje. Prezesem VTB jest Andrej Kostin, bliski współpracownik Władimira Putina, któremu składa regularne raporty na biurko. Węgrzy obawiają się, że MBI będzie przykrywką dla rosyjskich służb, które zaczną w ten sposób inflitrować naszą część Europy. Ale Polska również robiła z rosyjskim bankiem interesy, po których do dzisiaj zostały ogromne długi. Polskie ministerstwo finansów jest bezradne. Pieniędzy nie może odzyskać do dziś.

Międzynarodowy Bank Inwestycyjny został utworzony w 1970 r. Miał pomagać w rozwoju i wzmacniać współpracę państw należących wtedy do RWPG. Państwami założycielami instytucji oprócz ZSRR, Mongolii, Kuby czy Wietnamu – były państwa satelickie z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Czechosłowacja, Rumunia, Węgry, Bułgaria i Polska. Mieliśmy nieco ponad 13 proc. udziałów. MBI przyznawał preferencyjne pożyczki m.in. na „przedsięwzięcia pogłębiające socjalistyczny podział zdjęcia pracy”. W Polsce za pieniądze z MBI udało się na przykład wybudować część gazociągu Sojuz, jednego z najdłuższych w Rosji, który ciągnie się aż od rosyjskiej granicy z Kazachstanem do Niemiec i Austrii. Kredytobiorcami MBI był też polski przemysł maszynowy: producent uzbrojenia – Huta Stalowa Wola, silników lotniczych – WSK „PZL-Kalisz” czy układów hamulcowych – Polmo Praszka.

Po upadku ZSRR rosyjski bank wstrzymał działalność, bo znalazł się na krawędzi bankructwa. Zawiesił regulowanie zobowiązań wobec wierzycieli i przestał udzielać pożyczek. W 1999 r. Aleksander Kwaśniewski, ówczesny prezydent RP, zdecydował się wypowiedzieć umowę Rosjanom, bo bank był słaby finansowo i organizacyjnie. „Istotnym czynnikiem była też wątpliwość, czy wizja kierownictwa banku i jego udziałowców co do dalszej działalności jest do pogodzenia z poglądami Polski. Wskazywano też na zagrożenia koniecznością dokapitalizowania banku” – tłumaczyło wtedy na łamach „Gazety Wyborczej” decyzję prezydenta Ministerstwo Finansów. 13,6 proc. polskich udziałów w MBI było wycenianych na ok. 175 mln euro.

Polska była pierwszym krajem, który zdecydował się wyjść ze struktur MBI. Przy Narodowym Banku Polskim został wówczas powołany specjalny zespół, który miał uregulować wzajemne zobowiązania. Sprawa dotyczyła zwrotu ponad pół miliarda złotych, bo tyle były warte polskie udziały. Zarząd MBI wypowiedział się w tej sprawie jasno. „Bank nie ma żadnych zobowiązań wobec Polski, ponieważ kraj wystąpił o zwrot pieniędzy w chwili, kiedy MBI miało ujemne aktywa” – czytamy w sprawozdaniu finansowym rosyjskiego banku z 2012 r. Innymi słowy, Polska poprosiła o zwrot pieniędzy, kiedy bank był praktycznie niewypłacalny. Ale na osłodę MBI zarezerwowało sobie w budżecie 29,15 mln euro dla Polski.

Od tamtej pory rozmowy zarządu banku z polskimi władzami ciągną się latami i nie zakończyły się nawet dzisiaj, po 20 latach od wystąpienia Polski ze struktur MBI. O zwrot pieniędzy przez Rosjan pytała już w 2013 r. „Gazeta Wyborcza”. „Rozliczenia nie zostały dotąd ukończone” – odpowiedziało jej wtedy Ministerstwo Finansów. Jak jest dziś? Pytamy ten sam resort, czy dług został już uregulowany. „Pomimo wielokrotnych prób odzyskania należności przez Polskę od Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego nie dokonano rozliczenia pomiędzy Polską a MBI” – odpowiada Ministerstwo Finansów. I tak Rosjanie są nam nadal dłużni ok. 125 mln zł.

Kulisy działalności MBI w naszej części Europy przez kilka miesięcy badali reporterzy z Polski (Fundacja Reporterów, w tym dziennikarz „Wprost”), Węgier (Átlátszó i Direkt36), Czech (Investigace.cz) i Słowacji (Centrum Jána Kuciaka) w ramach międzynarodowego projektu dziennikarskiego VSquare.