Biznes

„Wprost" o kulisach kampanii Andrzeja Dudy. Jaką rolę odegra Beata Szydło?

„Wprost
"Prezydentura Andrzeja Dudy to być albo nie być dla PiS" – piszą w tekście "Kulisy kampanii prezydenta" w najnowszym "Wprost" Joanna Miziołek i Eliza Olczyk. Z ustaleń naszych dziennikarek wynika, że Jarosław Kaczyński jest skłonny ściągnąć do kraju Beatę Szydło. To obecna europosłanka PiS odpowiada za zwycięską kampanię Dudy z 2015 roku.

Gdy Andrzej Duda wygłosił przemówienie inauguracyjne w Sejmie X kadencji, wzywające posłów do dialogu i współpracy, po czym uścisnął ręce politykom ze wszystkich stron sceny politycznej, od lewa do prawa, nikt nie miał wątpliwości, że prezydent właśnie rozpoczął swój marsz po reelekcję. – Bronimy tezy, że kampania jeszcze się nie zaczęła, ale średnio nam to wychodzi – śmieje się jeden z prezydenckich ministrów. Rozmówcy „Wprost” twierdzą, że chwyt z podaniem ręki posłom po orędziu to pomysł PR-owców głowy państwa. Podobnie jak wpisanie do przemówienia cytatu z Tadeusza Mazowieckiego.

„Andrzej Duda, przywołując słowa pierwszego niekomunistycznego premiera po 1989 r., trochę rozsierdził Jarosława Kaczyńskiego, który od lat kontestuje III RP. Ale dla opozycji jednak było to jak uderzenie w twarz – jak tu nie oklaskiwać Dudy, skoro cytuje jedną ze sztandarowych postaci jej środowiska” – piszą Eliza Olczyk i Joanna Miziołek.

Z informacji dziennikarek „Wprost” wynika, że na Nowogrodzkiej, czyli w centrali PiS, pojawił się pomysł, żeby szefową sztabu kampanii Andrzeja Dudy została Beata Szydło. – Można by to ładnie ograć. Andrzej i Beata, zwycięski duet z 2015 r., drużyna pierścienia, znowu razem – słyszymy. Jak twierdzi inny z informatorów tygodnika, Beata Szydło podobno sama bardzo chce znów wrócić do politycznej gry w Polsce. – Nie odnalazła się w europarlamencie. Jako premier miała ochronę i limuzynę z kierowcą do dyspozycji, a teraz sama dźwiga bagaże do samolotu do Brukseli. To smutny widok.

Mimo że była premier z ochotą wróciłaby do krajowej polityki, pełne zaangażowanie się w kampanię mogą jej utrudnić obowiązki w Brukseli. Jednak z powrotem byłej premier do Polski na czas kampanii jest pewien problem, a mianowicie obowiązki w Brukseli. – Szydło jako europosłanka za każdy dzień posiedzenia plenarnego dostaje dietę w wysokości ok. 1500 zł. Ale musi podpisać codziennie listę obecności. Jeżeli w tygodniu opuści trzy dni posiedzeń w Brukseli, straci ponad 4 tys. A to jest słaba motywacja do pracy – mów rozmówca „Wprost”.