Biznes

Zakaz handlu w niedziele. Poczekalnia dla podróżnych w galerii handlowej

Zakaz handlu w niedziele. Poczekalnia dla podróżnych w galerii handlowej
Galerię Metropolia wybudowano w bezpośrednim sąsiedztwie stacji SKM Gdańsk Wrzeszcz Fot. galeriametropolia.pl
Galerię Metropolia wybudowano w bezpośrednim sąsiedztwie stacji SKM Gdańsk Wrzeszcz

W gdańskiej Galerii Metropolia powstaną dwie kasy biletowe i poczekalnia. Oficjalnie - dla wygody pasażerów. W praktyce mają pozwolić na obejście zakazu niedzielnego handlu.

Zakaz handlu w niedziele wjedzie w życie w marcu. Jednak właściciele centrów handlowych już od kilku tygodni prześcigają się w pomysłach, jak go obejść. Pisaliśmy już m.in. o idei otwierania showroomów w galeriach handlowych, w których można będzie przymierzyć ubranie, a następnie kupić je przez internet (tego zakaz nie obejmuje). Inny pomysł to otwieranie przy supermarketach stacji benzynowych (w nich też można handlować w niedziele).

Możliwości omijania zakazu jest wiele. Forum Obywatelskiego Rozwoju od kilku tygodni wytyka ustawie błędy i nazywa ją bublem.

O pomyśle właścicieli gdańskiej Galerii Metropolia donosi w środę "Gazeta Wyborcza". Postanowili wybudować w niej dwie kasy biletowe oraz poczekalnię dla podróżnych - galeria sąsiaduje z dworcem kolejowym we Wrzeszczu.

- Od samego początku zakładaliśmy wprowadzenie funkcji dworcowych, tak, aby wachlarz usług dla pasażerów był kompletny: obejmował poczekalnie, kasy biletowe, informacje pasażerską oraz rozbudowaną gastronomię - zapewnia "Gazetę Wyborczą" Andrzej Klein, dyrektor galerii.

Sklepy już szukają sposobów na obejście zakazu handlu? PiS odpowiada


Jednak, jak czytamy w dzienniku, jeszcze w tym tygodniu gotowa będzie analiza prawna, która wyjaśni, czy kasy i poczekalnia umożliwią najemcom sklepów w galerii niedzielny handel. Zdaniem przytaczanego przez dziennik adwokata Krzysztofa Szocika, partnera w Kancelarii Nowosielski i Partnerzy, wątpliwości będzie budziło to, które sklepy w galerii będą mogły być w niedziele otwarte.

- O ile jasne jest, że sprzedaż np. telewizorów nie wiąże się bezpośrednio z obsługą pasażerów, to np. odzież, obuwie czy kosmetyki można zaliczyć do szarej strefy, która będzie wywoływać kontrowersje - mówi dziennikowi adwokat.

prawo