Biznes

Związkowcy ze skarbówki są w sporze z Ministerstwem Finansów. Poszło o pensje.

Związkowcy ze skarbówki są w sporze z Ministerstwem Finansów. Poszło o pensje.

Nastroje wśród pracowników skarbówki dalekie są od optymizmu. Na forach branżowych starsi stażem pracownicy stanowczo odradzają kandydatom do pracy zatrudnianie się w urzędach skarbowych.

"Kiedyś najgorzej zarabiało się na kasie i przy kopaniu rowów. Tam pensje poszły w górę, a w urzędach nie. Jeśli chcesz pracować w Urzędzie Skarbowym za 3500 zł brutto i oglądać deklaracje przedsiębiorców, którzy w miesiąc zarabiają tyle, co Ty w rok, albo i więcej, to do kosztów pracy, oprócz biletu, na busa dolicz sobie jeszcze antydepresanty" – napisał do kandydatki aplikującej na stanowisko referenta Jan z Krakowa.

Z kolei pracownik jednego z warszawskich urzędów o pseudonimie "Nemo" dorzuca od siebie: "Generalnie w warszawskich skarbówkach praca delikatnie mówiąc nie należy do przyjemności. Przyczyną tego jest: zbyt duże obciążenie pracowników (pracuje się za trzech), zła organizacja pracy skutkująca stresem i często wypaleniem zawodowym i bardzo niskie wynagrodzenie niezwiększane od wielu lat, uzależnione praktycznie wyłącznie od stażu pracy, a nie wykształcenia, kompetencji, wyników itp."

Zdaniem Teresy Raczyńskiej-Wiśniewskiej, przewodniczącej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych, urzędnicy są nie tylko słabo wynagradzani, ale też są coraz bardziej zniechęceni do pracy. A to za sprawą m.in. reformy Krajowej Admiracji Skarbowej, nad którą pracuje aktualnie Ministerstwo Finansów.

Covid wpłynął na firmy. "Najszybciej w historii przyspieszył cyfryzację"

Zakłada ona m.in. likwidację procedury kontroli podatkowej i zastąpienie jej postępowaniem sprawdzającym. Według przewodniczącej związkowców, zmiana ta może spowodować odebranie premii kontrolerom, co w konsekwencji przełoży się na obniżkę i tak niewysokich wynagrodzeń. Dodatki te są stałym i istotnym elementem ich pensji. Bez nich uposażenia spadną jednej czwartej tej grupy do najniższej krajowej.

- Obawiamy się, że po likwidacji działów kontroli podatkowej, co ma nastąpić już w przyszłym roku, urzędnicy, którzy przejdą do działów postępowań sprawdzających (średnio w każdym urzędzie jest to 10-12 osób), nie będą otrzymywali już premii. W efekcie wynagrodzenia tej grupy urzędników będą o tysiąc złotych niższe niż do tej pory – szacuje Raczyńska–Wiśniewska.

Jak wskazuje Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń przeprowadzone przez firmę Sedlak&Sedlak referent skarbowy zarabia aktualnie ok. 3320 zł brutto miesięcznie (mediana). Połowa tej grupy otrzymuje mniej, bo 2880 zł brutto, a co czwarty nie osiąga nawet tyle. Do tego dochodzą jeszcze premie uznaniowe, które naczelnicy urzędów mogą przyznawać pracownikom. W przypadku kontrolerów wynosiły one od 300 do 1500 zł miesięcznie. Jednak z powodu oszczędności budżetowych nie przekraczają one tysiąca złotych.

CZYTAJ TEŻ: Podatki. Kontrolerzy skarbówki będą mogli kupować towary, by sprawdzić uczciwość firmy.

Dlaczego Ministerstwo Finansów postanowiło zlikwidować kontrole podatkowe i zastąpić je postępowaniami sprawdzającymi, przy okazji obcinając premie?

Według założeń do uzgadnianego właśnie projektu ustawy, wprowadzone do tej pory mechanizmy sprawdzające przedsiębiorców, jak np. Jednolity Plik Kontrolny, powodują, że urzędnicy skarbówki nie muszą udawać się do podatnika na kontrolę, ale sprawdzają go zza biurka. Tyle, że według związkowców to tylko teoria.

W praktyce urzędnik wszczynając postępowanie sprawdzające, będzie udawał się do podatnika, kontrolował jego dokumenty na miejscu, a następnie sporządzał protokół z kontroli. - Zmieni się tylko nazwa: z "kontroli" na "postępowanie sprawdzające", ale nam od tego obowiązków wcale nie ubędzie. Ubędzie nam za to pieniędzy w portfelach – uważa przewodnicząca Forum.

Związkowcy mają żal do resortu finansów, że nie porozumiał się do tej pory z nimi w sprawie planowanych zmian w ustawie. Dowiedzieli się o nich od swoich naczelników w urzędach. Napisali więc oficjalną petycję do ministerstwa, przedstawiając w niej swoje najpoważniejsze zastrzeżenia.

- Czy pracując nad tym projektem, ktoś w ogóle zrobił wcześniej bilans zysków i strat? Ile państwo chce na nas zaoszczędzić? Odebranie ludziom premii, przy i tak niskich zarobkach, wpłynie na motywację wielu osób do dalszej pracy – ostrzega Raczyńska-Wiśniewska.

"Najlepsi odejdą"

Zdaniem prof. Jacka Męciny, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan oraz byłego wiceministra pracy, odbieranie urzędnikom skarbówki dodatkowych elementów wynagrodzenia spowoduje, że najlepsi z zawodu odejdą i jakość usług publicznych jeszcze bardziej się obniży. A to nie jest już w interesie podatników, szczególnie przedsiębiorców.

– Kryzys finansów publicznych bez wątpienia wymusi na rządzie oszczędności w sektorze finansów publicznych. Jednakże jeśli z pracy odejdą pracownicy merytoryczni, spowoduje to wydłużenie postępowań, co z kolei bardzo niekorzystnie odbije się na biznesie – uważa prof. Męcina i zachęca obie strony do dialogu.

Związkowcy nie wykluczają, że jeśli ministerstwo się nie wycofa ze swoich pomysłów, w urzędach skarbowych rozpocznie się strajk.

Resort finansów podkreśla jednak, że trwają konsultacje i zbierane są opinie na temat projektu ustawy. Jest więc bardzo prawdopodobne, że treść przepisów ulegnie zmianie. Jednocześnie urzędnicy ministerstwa nie chcą składać związkowcom żadnych płacowych obietnic.

,

Tagi: urzędy skarbowe, strajk, kontrole podatkowe, wynagrodzenia, gospodarka, wiadomościŹródło:money.pl