Kultura

Afera ws. Teatru im. Jaracza. Pracownicy: Czy władza przyjmie odpowiedzialność za demontaż i upadek teatru?

Afera ws. Teatru im. Jaracza. Pracownicy: Czy władza przyjmie odpowiedzialność za demontaż i upadek teatru?
Zespół artystyczny łódzkiego Teatru im. Jaracza napisali list otwarty w obronie swojego dyrektora. Wcześniej do ostrej wymiany zdań w sprawie prawdopodobnego odwołania Waldemara Zawodzińskiego doszło też między reżyserem Janem Klatą a ministrem Piotrem Glińskim.
Zobacz wideo POPkultura - nowy odcinek

"W poczuciu bezsilności pytamy, czy nie ma możliwości innego rozwiązania aniżeli zwolnienie człowieka, który blisko trzydzieści lat zawiaduje łódzką sceną?" - piszą autorzy listu otwartego w sprawie odwołania Waldemara Zawodzińskiego z funkcji dyrektora Teatru im. Jaracza.

Zespół Teatru im. Jaracza o dyrektorze: Czy jego zasługi dla teatru i miasta nie przeważają domniemanych win?

O planowanym przez Zarząd Województwa Łódzkiego odwołaniu Zawodzińskiego ze stanowiska dyrektora pracownicy dowiedzieli się z końcem marca. Zarzuty władz wobec dyrektora Zawodzińskiego dotyczą ewentualnego naruszenia dyscypliny finansowej. "Dziedzina finansów teatralnych nie jest domeną artystów, toteż trudno się nam do tych zastrzeżeń odnosić. Dla nas priorytetem jest działalność artystyczna, radość z możliwości uprawiania zawodu we współpracy z wybitnymi twórcami, którzy gwarantują wysoką jakość naszych produkcji" - tłumaczą w apelu opublikowanym na stronie e-teatr. "Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że dobrego teatru nie robi się za darmo, a rzetelna robota zasługuje na uczciwe wynagrodzenie. Toteż nie tyle bulwersuje nas wysokość reżyserskich honorariów, co czynienie z tego głównego zarzutu oraz rozliczanie dyrektora z rocznej dotacji przed upływem regulaminowego terminu" - dodają.

Jak podkreślają członkowie zespołu artystycznego łódzkiej sceny "w poczuciu bezsilności" pytają w piśmie, czy nie ma możliwości innego rozwiązania aniżeli zwolnienie Zawodzińskiego:

Czy jego zasługi dla teatru i miasta nie przeważają domniemanych win? Czy w zaistniałej sytuacji nie należy chociażby skorzystać z opinii rzecznika dyscypliny finansów publicznych? Wreszcie - czy władza przyjmie odpowiedzialność za demontaż i upadek Teatru Jaracza?

Swój list kończą apelem (pisownia oryginalna):

Państwo Decydenci, nie odwracajcie się do nas plecami. Dobry teatr jest naszą wspólną sprawą. ZASTANÓWCIE SIĘ, NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO.

Jan Klata nazywa Piotra Glińskiego "grabarzem polskich teatrów", minister odpowiada

Jan Klata reżyseruje w Łodzi "Zemstę rosyjskiej sieroty" Henriego Rousseau. Reżyser w wywiadzie dla łódzkiej "Gazety Wyborczej" stwierdził, że próba odwołania dyrektora Teatru im. Jaracza to kwestia polityczna i nazywa ją próbą cenzury, a także, że on sam jest na czarnej liście Piotra Glińskiego. Klata mówił:

Kiedy Waldemar Zawodziński przyjechał do mnie do Warszawy, żeby mnie zaprosić do reżyserowania w łódzkim Teatrze Jaracza, od razu zapytałem, czy zdaje sobie sprawę, że może to dla niego oznaczać kłopoty z obecną władzą. Odpowiedział, że władza się w jego decyzje nie wtrąca i że ma swobodę działania. Zaufałem jego intuicji i okazuje się, że obydwaj byliśmy naiwni!

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiedział mu na Twitterze:

A nie przyszło Panu do głowy, że minister mógł po prostu pojęcia nie mieć, że reżyser Klata zjechał na gościnne występy do Teatru Jaracza? I został Pan z tym całym wywodem i teoriami o czarnym podniebieniu ministra i złym PiS-ie jak Himilsbach…