Kultura

Uwaga! TVN: Korzystali z zaproszenia na darmowe badania, kupili „cudowne urządzenie" za kilka tysięcy zł.

Uwaga! TVN: Korzystali z zaproszenia na darmowe badania, kupili „cudowne urządzenie
Podczas spotkań zostali „zbadani” i dowiedzieli się, że mają poważne problemy zdrowotne. Pomóc miało im cudowne urządzenie, warte kilka tysięcy złotych. UOKiK nie miał wątpliwości, że takie badania nie są prawdziwe a urządzenie, nie działa i nałożył na firmę, która je organizuje 2,7 mln zł kary.

Pan Marek i pan Alfred trafili na spotkanie, organizowane przez firmę, od lat prowadzącą pokazy, połączone z badaniami stanu zdrowia zaproszonych gości. - Na pierwszym spotkaniu byłem zachwycony. Uwierzyłem w to – przyznaje Alfred Koksa.

Na spotkaniu pan Alfred dowiedział się, że ma problemy ze wzrokiem i słuchem. Ma też chorą tchawicę, trzustkę i kilkadziesiąt innych narządów. Emeryt z Wrocławia był zdziwiony diagnozą, dlatego gdy otrzymał kolejne zaproszenie, postanowił z niego skorzystać. Łącznie na spotkaniach tej samej firmy był aż siedem razy, każde badanie opisał i podsumował.

– Na drugim spotkaniu nie miałem już żadnych wątpliwości. Porównałem sobie wyniki badań. Na pierwszym badaniu znaleziono u mnie pewne patogeny, a na drugim i kolejnych już zupełnie inne – dodaje pan Alfred.

– Dwa identyczne badania, tego samego pacjenta nie pokrywają się. Prawdopodobnie to kwestia programu w ich komputerze, który generuje wyniki badań losowo. Niemożliwym jest, żeby po kilku minutach sprawdzić kompleksowo stan zdrowia człowieka – dodaje Marek Galiński.

Badanie trwa kilka minut, po czym zapada diagnoza.

– Do badania trzeba ściągnąć buty, skarpetki, położyć nogi na miedzianą blaszkę, na czoło też trafia miedziana blacha – opisuje pan Alfred.

Wrażenie grozy miał budować poprzedzający badanie wykład prelegenta i projekcja filmowa.

– Nie ma osób zdrowych, są tylko źle zdiagnozowane. Statystyki są nieubłagane. Wirusy wiedzą jak walczyć z nami i naszym układem odpornościowym – mówił prowadzący spotkanie.

– Po wykładzie następuje projekcja filmów. Widać na nich wijące się w jelitach tasiemce, glisty wchodzące w mięśnie. Na wszystkie problemy jest jeden sposób – metoda elektropunktury. Po kilkuminutowym naświetleniu, w ciągu trzech tygodni można się pozbyć problemów – opowiada pan Alfred.

Po diagnozie uczestnikom spotkań prezentowane jest urządzenie, które ma być remedium na wszelkie dolegliwości. Jego koszt to prawie 5400 złotych gotówką lub prawie 8000 zł w systemie ratalnym. Każdej osobie proponowany jest szybki kredyt. - Oni byli przekonywujący, od razu robili i pokazywali wykresy. Nie używali terminów medycznych, ale takich, które powodowały realne poczucie zagrożenia – opowiada pan Marek.

Urządzenie, prezentowane, jako medyczne, w ogóle nie leczy chorób. Do takich wniosków doszedł Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który za wprowadzanie klientów w błąd, nałożył na firmę organizującą pokazy, rekordowa karę 2,7 mln złotych.

– Przeszliśmy z etapu sprzedaży garnków, pokazów kulinarnych do badań medycznych. Te praktyki są dużo bardziej szkodliwe dla konsumentów, bo mówimy o ich zdrowiu. Zdarzały się przypadki klientów, którzy po pokonaniu choroby nowotworowej na takich pokazach dowiadywali się o nawrocie choroby. To straszne historie – mówi Paweł Gutkowski z UOKiK.

Rekordowa kara finansowa nałożona na spółkę to nie wszystko. UOKiK zakazał firmie stosowania nieuczciwych praktyk, co oznacza ze spółka natychmiast powinna zaprzestać organizowania badań. Dwa tygodnie po jego nałożeniu, pan Alfred otrzymał zaproszenie na kolejny pokaz.

– To powszechna praktyka, szczególnie w sprzedaży bezpośredniej, że firmy z rynku znikają, a na ich miejsce pojawiają się następne – dodaje Paweł Gutkowski.