Opinie

Ekonomiści: Wynik wyborów to mniejsza licytacja na nowe wydatki

Ekonomiści: Wynik wyborów to mniejsza licytacja na nowe wydatki

PiS po zdobyciu blisko 46 proc. głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego nie będzie musiał już podbijać stawki i dodawać nowych zobowiązań wobec wyborców, które dodatkowo obciążałyby polski budżet - oceniają ekonomiści.

"Ten wynik wyborów oznacza mniejszą presję na licytację na wydatki socjalne. Lepszy fiskal również (wyższe wpływy - red.), bo zielone światło dla Mateusza Morawieckiego w sprawie dalszego uszczelniania systemu podatkowego" - napisali w komentarzu na twitterze ekonomiści mBanku.

Zgadza się z nimi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. - Prawdopodobieństwo wygranej PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych wzrosło, co zmniejsza z kolei potrzebę korekty, jeśli chodzi o obietnice. Przez ostatnie dwa kwartały rosło prawdopodobieństwo zmiany władzy, a teraz to prysło. Dodatkowo sądzę, że wynik wyborów sprawi, że maleje prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w 2020 roku - na co stawiałem jeszcze niedawno - przez RPP, na czele której stoi Adam Glapiński związany ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego - podkreśla w rozmowie z Interią Borowski.

Jego zdaniem przed rządzącą koalicją bardzo dobry czas w gospodarce. - Jesteśmy na górce cyklu i tu przez jakiś czas jeszcze pozostaniemy. W gospodarce światowej są oczywiście spore niepewności, ale zapewne nie zobaczymy jakiegoś dużego wstrząsu. Z tego punktu widzenia sytuacja nie sprzyja zmianie sytuacji i nastrojów, także politycznych - mówi Jakub Borowski.

- Bardzo dobra sytuacja gospodarcza jest przesłanką do oczekiwania wyborców, że transfery socjalne mają charakter trwały, a sytuacja dochodowa wyborców się poprawiła. Zatem gospodarka nie będzie tym impulsem do zmiany nastrojów, także politycznych - dodaje ekonomista Credit Agricole.

Również Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku ocenia, że "pozycja rządzących jest tak mocna, że nie ma potrzeby kolejnych wydatków".

- Właściwie nic się nie zmienia. Mamy mocny wzrost napompowany konsumpcją, a inwestycje w końcu ruszyły. To sygnał dla firm, że duży fiskalizm i warunki nie za bardzo sprzyjające biznesowi będą dalej towarzyszyły ich działalności i po prostu w takich warunkach firmy muszą sobie radzić - wskazuje Benecki.

Paweł Czuryło