Opinie

Jak próbowałem wytłumaczyć protesty obcokrajowcom

Jak próbowałem wytłumaczyć protesty obcokrajowcom

Próbowałem wytłumaczyć Polskę grupce obcokrajowców, którzy przyglądali się protestom na warszawskich ulicach. – Przeciwko czemu protestujecie? – spytali.

– Przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej – odpowiedziałem. – Która i tak jest jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie. A teraz będzie jeszcze bardziej restrykcyjna, bo na przykład będzie się zmuszać kobiety do rodzenia zdeformowanych płodów, które w wielkim cierpieniu pożyją dwa dni i umrą.

– Jak to?

– Normalnie.

– Przecież to barbarzyństwo. Kto na to wpadł? – pytają naiwnie turyści.

– Szef partii rządzącej – odpowiadam, jakby to było oczywiste, bo to jest oczywiste, ale trzeba być Polakiem, żeby to skumać.

– Zaraz, ale przecież wy macie prezydenta, prawda? I premiera. Co oni na to?

– Popierają wszystko, co mówi szef partii, bo w rzeczywistości nie mają nic do powiedzenia – wzdycham. – Prezydent jest wyjątkowo antypatycznym typem bez kręgosłupa, który jest w stu procentach zależny od szefa partii, a premier jest równie antypatycznym typem bez kręgosłupa, który jest również w stu procentach zależny od szefa partii.

– I ten szef partii sobie tak po prostu zmienił prawo?

– Kazał podjąć odpowiednią decyzję Trybunałowi Konstytucyjnemu. To taki ważny sąd, który orzeka o tym, co jest zgodne z konstytucją, a co nie jest.

– Kazał?

– Owszem. Wcześniej postawił na jego czele wyjątkowo antypatyczną kobietę bez kręgosłupa, która jest w stu procentach zależna od jego widzimisię.

– Czyli nie ma trójpodziału władzy?

– W praktyce już nie – uśmiecham się szeroko i na sposób wymuszony, jak ofiara przemocy domowej, których w Polsce dzięki wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej przez PiS będzie coraz więcej.

– I czemu ludzie go tak popierają? Tego szefa.

– Z wielu powodów. Pomagają mu media publiczne.

– Szefowi partii?

– Tak. Bo wcześniej postawił na ich czele bandę wyjątkowo antypatycznych ludzi bez kręgosłupów, którzy są w stu procentach zależni od jego widzimisię.

– Kurwa, czy tak właśnie nie jest w Iranie?

– Nie wiem, jak jest w Iranie. Wydaje mi się, że Irańczycy są bardziej religijni od Polaków, choć akurat historia irańskiej rewolucji islamskiej powinna dać Polakom do myślenia.

– Daje?

– Chyba nie daje. Wracając: Polska się szybko laicyzuje, a im mniej ludzi wierzy w Boga, a w każdym razie w Kościół, tym Kościół jest potężniejszy.

– Jak to Kościół jest tym potężniejszy? Dlaczego?

– Bo związał się z partią polityczną. Widzicie, na czele polskiego Kościoła stoi grupa wyjątkowo antypatycznych typów bez kręgosłupa, którzy zresztą – i to jest najśmieszniejsze – są w stu procentach zależni od widzimisię szefa partii.

– Dlaczego?

– W przeszłości Kościół miał w Polsce niezwykle silną pozycję, ale ponieważ to jest jednak XXI wiek i ludzie odpływają z Kościoła, biskupi musieli się przykleić do polityków. Żeby mieć więcej kasy i więcej władzy. Jest na przykład taki jeden, bardzo gruby, który czasem jeździ w karocy, jak księżniczka z Disneya.

– Czyli wszystko jest zależne od tego szefa partii.

– Łapiecie w mig – chwalę moich drogich obcokrajowców. Jest za co: nie tak łatwo jest zrozumieć Polskę, a oni jadą w to zrozumienie bez trzymanki.

– No ale o co chodzi z aborcją. Czy ten szef partii jest bardzo religijny i sam ma wiele dzieci?

– Raczej nie jest relgijny i wcale nie ma dzieci, w ogóle nie ma rodziny.

– Jest rozwiedziony?

– Nie. Nigdy nie miał partnerki, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo.

– Jest gejem?

– Nie wiadomo. Nigdy nie miał partnera, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Mieszka z kotem.

– Jak ten zły czarownik w Smerfach?

– Dokładnie. Jak Gargamel z Klakierem – wypalam z satysfakcją. Tylko, że Gargamel był mimo wszystko postacią jakoś tam sympatyczną. Nie wspominając o Klakierze. Niestety po angielsku Gargamel i Klakier mają inne imiona i to już nie to samo.

– I ten szef partii każe prezydentowi, premierowi i trybunałowi robić, co mu się podoba.

– Dokładnie.

– I zmusza kobiety do rodzenia zdeformowanych płodów?

– Tak.

– Bo?

– Bo to dar od Boga.

– Ale przecież nie jest religijny. Ten szef.

– To nie ma znaczenia – tłumaczę i kiedy tak sam siebie słucham, to trochę tracę animusz.

– Polska to bardzo dziwny kraj. Ale nie macie tak źle, przynajmniej możecie sobie podróżować po Europie bez paszportów.

– To fakt. Ale to się może zmienić.

– Dlaczego?

– Bo szef partii nie przepada za Unią Europejską.

– Dlaczego?

– Zgaduję, że dlatego, że nie może na jej czele postawić bandy wyjątkowo antypatycznych ludzi bez kręgosłupa, którzy byliby w całości zależni od jego widzimisię.

– No więc czemu Polacy zagłosowali na tego szefa partii? U was się głosuje, prawda?

– Głosuje się. Pięć lat temu zagłosowali z wielu powodów, ale między innymi dlatego, że straszył, że uchodźcy zniszczą Polskę.

– Macie tu problem z uchodźcami?

– Nie. W ogóle nie mamy uchodźców. A ostatnio zagłosowali też z różnych powodów, ale między innymi dlatego, że straszył, że geje zniszczą polską rodzinę.

– Jak geje mogą zniszczyć rodzinę?

– Mogą przekonać wszystkich, żeby zostali gejami.

– Przecież tak się nie da.

– W Polsce wszystko się da.

– Polska jest naprawdę bardzo dziwna. Ale za to macie ładne widoczki.

– To fakt. A poza tym, to mimo wszystko jestem optymistą. Rozejrzyjcie się. Warszawa jest piękna, ludzie na protestach są piękni i wściekli. To oni są przyszłością Polski, a nie jakiś tam…

– Gar-ga-mel? Śmieszne słowo.

– Gargamel. No więc mimo wszystko wierzę, że czeka nas lepsza przyszłość. Za jakiś czas ludzie się nie będą przyznawać, że mieli z Gargamelem cokolwiek wspólnego. A Gargamel będzie siedział w swojej otoczonej policyjnym kordonem wieży na Żoliborzu i będzie sobie oglądał rodeo.