Opinie

PiS wydaje się głuche na głos obywateli. I chce upokorzyć Zuzannę Rudzińską-Bluszcz

PiS wydaje się głuche na głos obywateli. I chce upokorzyć Zuzannę Rudzińską-Bluszcz

PiS chce przejąć ostatni konstytucyjny urząd w niekonstytucyjny sposób. I pokazać przy tym obywatelom środowy palec.

Fotografia Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz siedzącej na podłodze w Sejmie w oczekiwaniu na głosowanie, stała się ikoną działań PiS w sprawie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Zlekceważenie i upokorzenie kandydatki to jeszcze jedna przegrana batalia o demokrację w Polsce. Ponieważ Adam Bodnar, pełniący dotychczas rolę RPO, dał się władzy we znaki, ta postanowiła wziąć odwet i wraz z końcem jego kadencji, która upłynęła 9 września, zakończyć niezależność tego urzędu.

Czytaj też: „Pani też ma wyprany mózg? Nie ma żadnego COVID-a”. Dlaczego tych, którzy nie wierzą w pandemię, jest coraz więcej?

Rudzińska-Bluszcz to jedyna zgłoszona kandydatka na następcę Bodnara. Prawica nie była w stanie znaleźć nikogo, kto znalazłby poparcie opozycji, bo kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich musi zdobyć głosy nie tylko Sejmie, ale i Senacie, a tam rządzący nie mają większości. Ławka PiS raz jeszcze okazała się za krótka, pozostali na niej tylko ideologiczni siepacze, których jedynym atutem w ubieganiu się o ważne stanowiska jest lojalność, by nie rzec – uległość Nowogrodzkiej.

Rudzińska-Bluszcz nie tylko nie ma partyjnej legitymacji, bo Rzecznik Praw Obywatelskich jej mieć nie może, ale nie dała się poznać jako stronniczka żadnej z partii. Uznanie zdobyła jako adwokat praw człowieka i obywatela, broniący osób dyskryminowanych, niesłusznie aresztowanych czy prześladowanych z powodu przekonań religijnych. Jej przepustką na stanowisko RPO są głosy parlamentarnej opozycji i blisko 700 organizacji pozarządowych, w tym tak różnych jak Inicjatywa Wolne Sądy i Klub Bokserski Legia Warszawa, chóry i hospicja, Kluby Inteligencji Katolickiej i fundacje broniące praw LGBT. Za jej kandydaturą opowiedziała się Międzynarodowa Kapituła Orderu Uśmiechu, koła gospodyń wiejskich, fundacja Olgi Tokarczuk, artyści, ekolodzy, dziennikarze, działkowcy, sołtysi… Jak Polska długa i szeroka. Ale PiS wydaje się głuche i ślepe na głos obywateli. I na tradycję powoływania na to stanowisko kandydata zgłoszonego przez organizacje pozarządowe. Takim był właśnie w 2015 roku Adam Bodnar. Rząd PO-PSL udzielił mu poparcia, nie wystawiając własnego kandydata. W przypadku Rudzińskiej-Bluszcz stało się odwrotnie.

Czytaj też: „Sporo już wiemy o koronawirusie, mamy spore doświadczenie. I właśnie dlatego nie jesteśmy spokojni”

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaopiniowała jej kandydaturę negatywnie. Posłowie prawicy nie zadali jej nawet jednego pytania. Po co, skoro decyzja przyszła z Nowogrodzkiej: nie, bo nie. Następnie kazano kandydatce czekać na sejmowych korytarzach na decyzję, czy Sejm w ogóle zdecyduje się na głosowanie w sprawie wyboru RPO. Ostatecznie marszałek Sejmu ogłosiła, że przekazuje tę kwestię do rozpatrzenia w Trybunale Konstytucyjnym. Dokładniej: chodzi o Adama Bodnara, który zgodnie z prawem pozostaje na stanowisku do czasu wyboru nowego rzecznika. PiS chce dokonać politycznego skoku i z pogwałceniem prawa przejąć urząd, tak jak zrobiono to wcześniej z Trybunałem Konstytucyjnym czy Sądem Najwyższym.

Nie trzeba być Pytią, aby wiedzieć, jaki wyrok w sprawie RPO podejmie upartyjniony Trybunał Konstytucyjny na posiedzeniu 20 października. Uzasadnienie do wyroku uzgodni prezes Przyłębska z prezesem Kaczyńskim przy kotlecie, podczas obiadu wydanego przez szefową TK dla wodza jedynej słusznej partii. W ten sposób ostatni konstytucyjny urząd, który pozostawał poza zasięgiem wpływu PiS, zostanie ubezwłasnowolniony. Stanie się atrapą demokracji w niedemokratycznym kraju i partyjnym łupem do podziału dla swoich. A że władza przy okazji pokaże obywatelom środowy palec? Wygrywane przez PiS wybory udowadniają, że większości nie tylko to nie przeszkadza, ale lubi wręcz być przez władzę upokarzana.