Opinie

Premier wygłasza orędzie przy pierogach. Rozumiem go, też lubię pierogi

Premier wygłasza orędzie przy pierogach. Rozumiem go, też lubię pierogi

Napisali dziś w gazecie, że świat oszalał. Generalnie – słuszne spostrzeżenie, jak każdy zgryźliwy dziadyga już chciałem mu przyklasnąć. Ale gdy zagłębiłem się bardziej w ten esej, uznałem, że nie potrafię zweryfikować jego prawdziwości. Bo okazało się, że świat nie oszalał tak w ogóle, tylko na punkcie dalgona cofee. A ja aż do dziś nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje.

24 maja

Tymczasem w Polsce sypnęło mandatami. Część dostała je za to, że po pogrzebie zamordowanej koleżanki, zapalili znicze pod siedzibą policji w Piasecznie, m.in. w proteście przeciwko bierności policji. Inni – bo pod warszawskim gmachem Trójki śpiewali wiadomą piosenkę Kazika Staszewskiego i – zdaje się – pokrzykiwali coś nieprawomyślnego.

Wróć! Ani jedni ani drudzy nie zostali ukarani za to, co napisałem. Nie żyjemy przecież w państwie policyjnym, tylko w państwie, które energicznie walczy z epidemią koronawirusa. Toteż i żałobnicy z Piaseczna i fani dawnej Trójki zostali ukarani tylko i wyłącznie za naruszenie będących orężem w tej walce restrykcji.

W tym samym czasie premier Mateusz Morawiecki poszedł się najeść pierogów. Rozumiem szefa rządu: też je bardzo lubię, z najrozmaitszym nadzieniem. Nie tylko mi smakują, ale dla kogoś jak ja, z zaburzeniami ruchowymi, mają tę dodatkową zaletę, że się je łatwo konsumuje. Toteż bywając w restauracjach, często je zamawiam.

Choć nie jestem aż takim koneserem, by wybrać się na pierogi – jak premier Morawiecki – aż do Gliwic. Szef rządu nie tylko się tam wybrał, ale i wygłosił przy tych pierogach orędzie do narodu. Oznajmił w nim, że jego eskapada jest dowodem, że metody rządu w walce z koronawirusem są skuteczne. To dzięki nim restauratorzy mogą z powrotem przyjmować w swych progach gości i zarabiać na życie. Zachwalał premier te rządowe metody, jednocześnie ostentacyjnie je łamiąc. Siedział bowiem przy niezbyt wielkim stoliku z osobami, które z całą pewnością nie są jego współmieszkańcami. A gdy mu to wytknięto, nagle szczegółowo opisane w rządowych księgach reguły przebywania w restauracjach okazały się tylko „wytycznymi”. Serio?

Zachodnie media nieustannie skarżą się na młodzież, która w swej nieokiełznanej żądzy wspólnej rozrywki nieustannie łamie antyepidemiczne restrykcje. U nas w roli młodzieży występują ci sami, którzy te restrykcje wprowadzili w życie. Na oczach kamer łamali przecież obostrzenia i Prezes w Sejmie i Prezydent na spotkaniu z bieszczadzkimi leśnikami. No i teraz Premier z pierogami.

Zaraz, ale może to dobra wiadomość? Może oni są aż tak skuteczni, że samą swoją obecnością niwelują złowrogie działania wirusa?

Wszystkie odcinki Dziennika Piotra Bratkowskiego znajdziesz tutaj