Opinie

Rammstein z tęczową flagą na koncercie w Chorzowie. A wszystko w pontonie

Rammstein z tęczową flagą na koncercie w Chorzowie. A wszystko w pontonie
W środę 25 lipca na Stadionie Śląskim w Chorzowie wystąpił niemiecki zespół metalowy Rammstein. Po koncercie najwięcej mówi się o wymownym geście, który muzycy wykonali pod adresem polskiej społeczności LGBT+.

Do najgłośniej komentowanej sceny środowego koncertu doszło pomiędzy utworami „Engel” i „Ausländer” (obcokrajowiec, cudzoziemiec). Grupa „płynęła” w pontonach ponad głowami fanów, wyraźnie odwołując się do problemu uchodźców, przybywających do Europy często właśnie drogą morską, przy pomocy tego typu łodzi. Symbolikę tego momentu dodatkowo wzmocniono, wymachując dwiema flagami: polską, biało-czerwoną oraz tęczową flagą środowiska LGBT+.

Tego typu scena zaledwie kilka dni po szeroko opisywanych w Europie wydarzeniach z Białegostoku nie mogła pozostać bez echa i wyraźnie miała nawiązywać do ataków na Marsz Równości z soboty 20 lipca. Jak widać na filmach zamieszczanych w sieci, na stadionie w Chorzowie manifestacja wsparcia dla osób LGBT+ przyjęta została z entuzjazmem.

Ataki na Marsz Równości w Białymstoku

Przypomnijmy, że w sobotę przez Białystok przeszedł pierwszy w tym mieście Marsz Równości, który zorganizowano pod hasłem „Białystok miastem dla wszystkich”. Na uczestników czekali agresywni kontrmanifestanci, którzy obrzucali ich wyzwiskami i dopuszczali się aktów przemocy. Nagrania zamieszczone w mediach społecznościowych wskazują na to, że pojedynczy uczestnicy byli ścigani przez członków środowisk kibicowskich, a następnie bici oraz kopani.

Uczestnikom marszu od samego początku „towarzyszyli” kontrmanifestanci, a wydarzenie zabezpieczała policja. – Trwają czynności procesowe. Do jednostek policji doprowadzono łącznie 20 osób, w tym cztery podejrzewane o popełnienie przestępstw: rozboju, naruszenia nietykalności funkcjonariuszy, użycia gróźb karalnych i znieważenia funkcjonariuszy. 16 osób ukarano mandatami karnymi – mówił tuż po tych wydarzeniach w rozmowie z Onetem nadkomisarz Tomasz Krupa. – W pewnym momencie doszło do dramatycznych obrazków, podczas których policjanci zostali zaatakowani butelkami i kamieniami czy nawet kostką brukową. Potencjalnymi ofiarami byli także uczestnicy marszu oraz osoby postronne. W tej sytuacji policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego. Użyto m.in. granatów hukowych i miotaczy pieprzu – dodawał.