Opinie

"Wyborów nie da się przeprowadzić". Poważna deklaracja samorządu

Ryszard Terlecki zagroził, że samorządowcy mogą stracić stanowiska, jeśli nie zechcą przeprowadzić wyborów. Związek Miast Polskich uważa jednak, że nie da się ich zorganizować. – W Ciechanowie do komisji wyborczych nie ma zgłoszeń. W innych miastach także – mówi Interii Krzysztof Kosiński z PSL, prezydent Ciechanowa i członek zarządu Związku Miast Polskich.

Wicemarszałek Sejmu z PiS wywołał burzę. - Niech ci samorządowcy, którzy teraz buńczucznie zapowiadają, że złamią prawo (nie zorganizują wyborów - red.), liczą się ze stratą stanowisk - przekazał Terlecki na antenie Radia Kraków. Postraszył też wprowadzeniem komisarzy. Z samorządu słychać jednak, że groźby to nie wszystko.

- Dla mnie stanowisko jest nieistotne, jeśli mam narażać zdrowie oraz życie moich mieszkańców. Funkcji nie piastuje się wiecznie, a jeśli ktoś miałby umrzeć z mojego powodu, wolałbym ją stracić - usłyszeliśmy od Kosińskiego. - Próba zastraszania samorządowców jest cechą charakterystyczną tej władzy - dodaje prezydent Ciechanowa.

Samorządowiec przekazał Interii, że Związek Miast Polskich wysłał już kilka pism do Państwowej Komisji Wyborczej oraz KPRM. Wszystkie dotyczą organizacji wyborów prezydenckich. - Nie ma możliwości zorganizowania tych wyborów - uważa Kosiński. Jak mówi, urzędnicy boją się o swoje życie, a samorządowcy nie mogą ich do niczego zmusić.

Dlaczego, zdaniem Związku Miast Polskich, nie da się przeprowadzić wyborów? Choćby dlatego, że zarządcy nie chcą udostępniać lokali wyborczych - trzeba by je potem odkażać. Zdaniem samorządowców w budżecie nie zabezpieczono środków na głosowanie korespondencyjne, które chce wprowadzić PiS. Do tego dochodzą obostrzenia wprowadzone przez Pocztę Polską.

- Po co dziś kupować miliony jednorazowych długopisów i maseczek, wydawać na to ogromne środki, skoro maseczki są potrzebne w szpitalach? Tam brakuje najprostszych środków ochrony osobistej - uważa Kosiński.

Jak mówi nam prezydent Ciechanowa, tego samego zdania co on, są wyborcy PiS. - Poparło mnie blisko 85 proc. wyborców przy trzech konkurentach. Głosowali na mnie także zwolennicy PiS - przekazał Interii Kosiński. - Dzisiaj stoją za mną i popierają mnie w tej decyzji, żeby nie przeprowadzać wyborów. Jeśli partia rządząca będzie uparcie dążyć do elekcji, poparcie straci nie tylko Andrzej Duda, ale i całe PiS - przekonuje polityk PSL. Czy rzeczywiście?

W poniedziałek ukazał się sondaż dotyczący potencjalnej frekwencji w trakcie wyborów prezydenckich planowanych na 10 maja. Ustalenia pracowni IBRiS, która badała Polaków na zlecenie Onetu, dają do myślenia.

Jeśli sondaże się sprawdzą, to w głosowaniu nie weźmie udziału 68,5 proc. Polaków. Gdy spojrzymy jednak na wyborców, którzy chcą wybierać prezydenta w maju, okaże się, że do urn wybiera się 68 proc. wyborców PiS. Mocniejszą reprezentację deklarują tylko zwolennicy Konfederacji. Według IBRiS, 89 proc. z nich zagłosuje.

Jakub Szczepański