Polska

Adrian Zandberg: Pieniądze popłyną do banków zamiast do pracowników

Adrian Zandberg: Pieniądze popłyną do banków zamiast do pracowników

"Czeka nas wzrost bezrobocia i ubóstwa. Pieniądze, zamiast do pracowników i małych firm, popłyną do banków" - ocenił lider Lewicy Razem Adrian Zandberg po głosowaniach w Sejmie nad tzw. tarczą antykryzysową. Polityk oświadczył także, że "organizowanie wyborów w trakcie epidemii to przepis na tragedię". "Kto tego nie rozumie, jest idiotą" - stwierdził.

Sejm uchwalił w sobotę przygotowaną przez rząd ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw w związku z epidemią koronawirusa. Ustawa m.in. zwalnia mikrofirmy i samozatrudnionych z płacenia ZUS przez trzy miesiące, przewiduje także wypłacanie świadczenia postojowego.

Głosowania w Sejmie skomentował w mediach społecznościowych Zandberg, twierdząc, że "to była zła noc dla Polski". "Dziś nad ranem PiS i Platforma Obywatelska zagłosowały wspólnie za cięciem płac. Nie będzie stabilnych osłon dla najsłabszych, nie będzie praw pracowniczych ani normalnych zasiłków dla ludzi na śmieciówkach. Czeka nas wzrost bezrobocia i ubóstwa. Pieniądze, zamiast do pracowników i małych firm, popłyną do banków" - ocenił.

Jedna z przyjętych przez Sejm poprawek do specustawy dotyczy zmiany Kodeksu wyborczego i rozszerza zakres głosowania korespondencyjnego. Zakłada, że głosować korespondencyjnie będą mogli wyborcy "podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych", a także ci "którzy najpóźniej w dniu wyborów skończyli 60 lat".

"Będzie mieć krew na rękach"

Inny zmieniony tą poprawką przepis zakłada, że głosowania korespondencyjnego nie będzie można przeprowadzać w obwodach zagranicznych, na statkach morskich, natomiast wyborcy ponad 60-letni zamiast głosowania korespondencyjnego będą mogli wybrać głosowanie przez pełnomocnika (tak jak niepełnosprawni).

Do tego również odniósł się Zandberg. "Przy okazji PiS i PO bezprawnie zmieniły kodeks wyborczy, żeby umożliwić wybory w trakcie epidemii. Cel jest prosty: przeprowadzić wybory prezydenckie 10 maja. Choćby po trupach" - stwierdził i dodał: "Przeciw głosowała tylko rzeczywista opozycja: Lewica i PSL".

Polityk także wcześniej odnosił się do głosowania nad zmianami w Kodeksie wyborczym na Twitterze w podobnym tonie. "Organizowanie wyborów w trakcie epidemii to przepis na tragedię. Kto tego nie rozumie, jest idiotą. Kto rozumie, a mimo to prze do takiego rozwiązania - będzie mieć krew na rękach" - napisał.