Polska

Kaczyński pytany o orzeczenie w sprawie aborcji

Kaczyński pytany o orzeczenie w sprawie aborcji

Dziennikarze próbowali pytać wicepremiera i prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na sejmowym korytarzu o orzeczenie Trybunału Julii Przyłębskiej dotyczące aborcji. Polityk nie odpowiadał na pytania.

Trybunał Julii Przyłębskiej orzekł w czwartek o niezgodności z konstytucją prawa do aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Orzeczenie zapadło większością głosów, zdanie odrębne złożyło dwóch sędziów. Od czwartku w całej Polsce trwają protesty przeciw tej decyzji.

Wicepremier i prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który pojawił się we wtorek w Sejmie, pytany był przez dziennikarzy, dlaczego Trybunał Przyłębskiej wydał orzeczenie właśnie w tym momencie i czy źle się stało. Polityk nie odpowiedział. - Dziękuję państwu - odparł jedynie. Pytania, czy PiS się cofnie, czy przygotuje zmianę ustawy, również nie spotkały się z reakcją Kaczyńskiego.

"To jest bardzo przykre zjawisko i będziemy bardzo stanowczo temu przeciwdziałać"

Szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki, odnosząc się do protestów po orzeczeniu Trybunału Przyłębskiej, powiedział, że zdarzają się na nich nieprzyjemne zdarzenia. - Oczywiście rozumiemy potrzebę tych, którzy mają ochotę dyskutować i protestować, to jest prawo demokracji, natomiast to prawo jest naruszane przez ataki na funkcjonariuszy policji, a także ataki na kościoły. To jest niestety bardzo przykre zjawisko i będziemy bardzo stanowczo temu przeciwdziałać - dodał. Nie odpowiedział, czy będzie nowelizacja ustawy.

Szef PSL: my daliśmy swój pomysł

- Roztropny rząd, roztropni rządzący powinni dążyć do spokoju i pokoju społecznego - powiedział szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. - W wielu miejscach oni wywołali tę burzę. Nakręcali emocje, dzielili Polaków - dodał. - My daliśmy swój pomysł. Wstrzymanie publikacji, bo jest stan wyższej konieczności, na czas epidemii i przygotowanie w tym czasie referendum po zakończeniu epidemii. Myślę, że to uspokoiłoby nastroje społeczne, bo zachowany zostałby kompromis i dałoby szansę na spokojną dyskusję - ocenił.

"Nie ma już miejsca na żadne kompromisy"

Beata Maciejewska z Lewicy uważa, że musi dojść do liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. - Jako Lewica będziemy zbierać podpisy pod takim obywatelskim projektem ustawy i nie ma już miejsca na żadne kompromisy - powiedziała. - To jest projekt, który umożliwia każdej Polce aborcję do 12. tygodnia ciąży: bezpłatną, bezpieczną, na takich warunkach, na jakich powinna funkcjonować nowoczesna służba zdrowia - dodała.