Polska

Każde badanie specjalistyczne musiałam albo wybłagać, albo wywalczyć [WASZE LISTY]

Każde badanie specjalistyczne musiałam albo wybłagać, albo wywalczyć [WASZE LISTY]

- Wszędzie od lat słyszy się temat ,,Rak”, ale u nas wciąż brakuje profilaktyki. A jak już u kogoś zdiagnozuje się nowotwór to kolejki do specjalistów na kilka miesięcy czekania – pisze do nas pani Joanna.

Mój mąż siedemnaście lat temu zachorował na nowotwór. Każde badanie specjalistyczne musiałam albo wybłagać, albo wywalczyć. Pomagała rodzina mieszkająca za granicą (konsultacje lekarskie i drogie leki na które zrzucała się cała rodzina). Mimo starań naszych lekarzy nie udało się. Mąż zmarł w wieku czterdziestu lat.

Niespełna trzy lata temu u mnie zdiagnozowano nowotwór. Mimo upływu tylu lat pod tym względem nic się u nas nie zmieniło. Miesiące czekania w kolejkach do lekarzy, gdzie jeden przesyła do drugiego, bo sprawa rozrostowa i nie wiadomo, gdzie szukać. No i kolejne miesiące czekania. A czas w tym przypadku jest bezcenny. Po dwóch latach nawrót. I znowu czekam w kolejkach do lekarzy.

Czy nie łatwiej byłoby zrobić jedno badanie na sprzęcie specjalistycznym oszczędzając chorym czekania i niejednokrotnie ratując życie? Państwo jednak ogranicza do minimum takie badania, zasłaniając się brakiem refundacji. Mamy w naszym kraju dobry sprzęt i wybitnych specjalistów, którzy mają jednak ręce związane przez ograniczenia finansowe.

Krew mi się gotuje, kiedy rząd lekką ręką daje (także z moich podatków) 2 mld na telewizję propagandową, a zabiera chorym. W mojej głowie się to nie mieści. Ludzie zamiast iść do przodu to my się uwsteczniamy. I zakończę mój wywód tym pesymistycznym akcentem, bo nie liczę na rychłą poprawę w tej dziedzinie.

Joanna

***

Zmagacie się z rakiem? Boicie się zachorowania? Nowotwór doświadczył kogoś z Waszych bliskich? Czekamy na Was pod [email protected] oraz na naszym Facebooku. Każdą z myśli, którymi zechcecie się podzielić, opublikujemy. To być może dobry czas, aby policzyć się i opowiedzieć sobie swoje historie.