Polska

Kto jest "miękiszonem" w negocjacjach? Odpowiadają politycy

Kto jest

To jest wewnętrzna awantura w rodzinie Prawa i Sprawiedliwości. Tatuś Jarosław Kaczyński musi jakoś te dziecinne zabawy rozstrzygnąć - tak senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki skomentował słowa Zbigniewa Ziobry. Minister sprawiedliwości stwierdził, że w negocjacjach nie można być "miękiszonem", "trzeba być twardym, trzeba potrafić dbać o interesy własnego kraju". Senator PiS Jan Maria Jackowski na pytanie, czy te słowa padły pod adresem premiera, odparł: - Tego nie wiem, trzeba zapytać pana ministra Ziobry.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na środowej konferencji prasowej odniósł się do negocjacji w sprawie wieloletniego budżetu Unii Europejskiej, funduszu odbudowy oraz mechanizmu praworządności.

Mówił, że w historii UE "wielokrotnie różne państwa stosowały weto lub groziły jego użyciem". - Niedawno groził użyciem weta premier Holandii w czasie lipcowego szczytu, kiedy też ja namawiałem premiera Mateusza Morawieckiego, by zdecydował się na zastosowanie tego instrumentu i nikt nie zarzucał premierowi Holandii, by tego nie robił, bo to oznacza rozpad Unii czy utratę poważania dla Holandii - wskazał.

- To są negocjacje. W negocjacjach nie można być za przeproszeniem "miękiszonem", trzeba być twardym, trzeba potrafić dbać o interesy własnego kraju, Polski - powiedział Ziobro.

"To jest pytanie do pana ministra Ziobry, nie do mnie"

Reporter TVN24 pytał marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, kto jest "miękiszonem" jeśli chodzi o negocjacje. - To jest pytanie do pana ministra Ziobry, nie do mnie - odparł marszałek.

- Dzisiaj mamy obrady Senatu. Pan wybaczy, ale słuchanie każdego wywiadu pana ministra Ziobry czy innego przedstawiciela rządu dzisiaj jest niemożliwe. Proszę o to pytać pana ministra Ziobry, dlaczego używa języka trudnego do uznania za parlamentarny - dodał.

"Tatuś Jarosław Kaczyński musi te dziecinne zabawy jakoś rozstrzygnąć"

- To jest wewnętrzna awantura w rodzinie Prawa i Sprawiedliwości. Tatuś Jarosław Kaczyński musi w tej rodzinie te dziecinne zabawy jakoś rozstrzygnąć, bo rozumiem, że jeszcze jest szefem Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy - w ten sposób skomentował słowa Ziobry senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki.

- Natomiast dla mnie jest rzeczą przykrą, że tak naprawdę politykę polską wobec Unii Europejskiej nie tylko, że prowadzi Prawo i Sprawiedliwość, ale już w tej chwili prowadzi kilkunastu posłów Prawa i Sprawiedliwości - dodał.

"Minister Ziobro zwrócił uwagę na starą, dobrą zasadę"

Senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski pytany, co to znaczy negocjować jak "miękiszon", ocenił, że "to jest sformułowanie niezwykle kolokwialne w wydaniu pana ministra Ziobry".

- Pan minister Ziobro zwrócił uwagę na starą, dobrą zasadę, która obowiązuje we wszystkich negocjacjach, w których należy być niezwykle twardym, a szczególnie w negocjacjach w ramach Unii Europejskiej, co kraje bardziej doświadczone od nas w swoim członkostwie doskonale wiedzą i nie należy w momencie, w którym dochodzimy do fazy finałowej, a więc szczytu 10-11 grudnia, na którym najprawdopodobniej będą zapadały kluczowe decyzje, zmieniać frontu, tylko należy trzymać twarda linię - mówił Jackowski.

Pytany, czy zgadza się z diagnozą Ziobry, powiedział, że "co do zasady pan minister wyraził ogólne prawidło, z którym chyba każdy, kto kiedykolwiek prowadził jakieś negocjacje chyba się zgodzi, - że w negocjacjach trzeba być twardym".

"Moja opinia w tym zakresie jest zbędna"

Senator PiS dopytywany, czy te słowa padły pod adresem premiera Mateusza Morawieckiego, który prowadził te negocjacje, odpowiedział: - Tego nie wiem, trzeba zapytać pana ministra Ziobry. - Natomiast proszę zwrócić uwagę, że już w lipcu minister Ziobro krytykował stanowisko premiera, które było podjęte po szczycie, gdzie ogłoszono wielki sukces, że w sumie to powiązanie z praworządnością to jest taki zapis papierowy, który nie ma większego znaczenia - dodał.

Dopytywany, czy iskrzy na linii Ziobro-Morawiecki, powiedział, że sądzi, iż "każdy, kto nas ogląda, ma na ten temat bardzo wyrobione zdanie i tutaj moja opinia w tym zakresie jest zbędna".

- Moim zdaniem, trudno nie powiedzieć, że występują różnice zdań, a sposób komunikowania się między ministrem a premierem za pomocą listów i to nie tylko w tej sprawie, ale przypomnę chociażby kwestię Konwencji Stambulskiej jest jakimś elementem, który rzuca takie światło na te relacje - ocenił Jackowski.