Polska

Kupiec i hodowca pokłócili się o maltańczyka. Padły strzały

Kupiec i hodowca pokłócili się o maltańczyka. Padły strzały

Awantura o psa przed marketem budowlanym w Gnieźnie. Do ostrej wymiany zdań doszło po tym, jak nabywca wrócił do hodowcy z reklamacją po zakupie maltańczyka. W trakcie kłótni padły strzały z broni czarnoprochowej, policja zatrzymała dwie osoby.

Awantura o psa przed marketem budowlanym w Gnieźnie przy ul. Gdańskiej. Jak się okazało, kością niezgody był pies, którego kupił jeden z mężczyzn. Zwierzę miało mieć rodowód i był już zaszczepione. Przebieg zdarzenia zrelacjonował jeden z jego uczestników.

- Kolega jakiś czas temu kupił psa. Okazało się, że ten piesek jest bardzo chory, a tu niby ma rodowody. Kolega zadzwonił do tego hodowcy, żeby się jakoś dogadać, ale ten powiedział, że nie i nie ma takiej i opcji. Wpadliśmy na pomysł, że zaaranżujemy spotkanie. Zaproponowaliśmy mu (hodowcy - przyp. red.), żeby wziął ze sobą psa. Chcieliśmy na wymianę wziąć sobie innego psa, bo ten kupiony był chory - relacjonował kolega poszkodowanego, który chce pozostać anonimowy.

Panowie się nie dogadali i wtedy padły strzały.

- Powiedział (kupiec - przyp. red.), że nie ma mowy, zamknął szybę i pokazał nam broń. Zaczęliśmy dzwonić na policję, wtedy oni zaczęli uciekać. Zaczęliśmy im zajeżdżać drogę i potoczyło się jak się potoczyło - dodaje.

Mężczyźni mieli w aucie broń KPP Gniezno

Na miejscu interweniowała gnieźnieńska policja, która zatrzymała dwie osoby.

- Dwóch mężczyzn zaczęło grozić nożem i baseballem dwóm innym mężczyznom, a następnie oddali w ich kierunku strzały z broni czarnoprochowej. Ustaliliśmy, że doszło między nimi do nieporozumień związanych z zakupem zwierząt. Te psy zostały zabezpieczone, trafią do hotelu dla zwierząt - podała asp. sztab. Anna Osińska, oficer prasowy policji w Gnieźnie.