Polska

Po śledztwie „Newsweeka": zmiany personalne w publicznych mediach

Po śledztwie „Newsweeka

Po tekstach o farmie trolli i o tym, że firma PR wykorzystuje do lobbingu farmę i think-tank założony przez dziennikarzy, do dymisji podał się szef radiowej Trójki – założyciel think-tanku.

W „Newsweeku" opisaliśmy, w jaki sposób działa farma płatnych trolli, której aktywność jest w stanie dotrzeć do milionów odbiorców Twittera. Duża część klientów farmy trafiła do niej przez warszawską agencję PR-ową Art-Media.

Dzięki analizie aktywności trolli z farmy odsłoniliśmy kulisy tego, jak w Polsce działa niejawny lobbing. Okazało się, że poza akcjami fejkowych kont na Twitterze, przekaz klientów agencji Art-Media wspierał think tank Instytut Staszica. W radzie Instytutu zasiada wiceprezes Art-Media, Marcin Rosołowski, wśród założycieli jest Wiktor Świetlik (szef III Programu Polskiego Radia) i Piotr Gursztyn (TVP), wśród ekspertów – dziennikarze Gazety Polskiej.

Zobacz: Miliony złotych, podatek VAT i prawicowi dziennikarze. Tak się robi lobbing w państwie PiS [NOWE FAKTY]

Istniejący od 2013 r. Instytut formalnie nie ma związków (i zaprzecza istnieniu takich związków) z agencją PR. Tymczasem co najmniej dwa razy wspierał agendę klientów Art- Media, lobbując za zmianami w ustawach. Skorzystać na nich mieli producenci wódki i producenci soków – zupełnym przypadkiem klienci Art-Mediów.

Czytaj więcej: „Po Trynkiewiczu też byś płakał?”. Tak farma trolli broniła TVP po śmierci Pawła Adamowicza [ŚLEDZTWO NEWSWEEKA]

Przez ostatnie lata cała trójka: Art-Media, farma trolli [email protected] i Instytut Staszica, co najmniej kilka razy występowały w interesie tych samych podmiotów. Ani Gursztyn ani Świetlik nigdy nie odpowiedzieli na pytania o tę sprawę.

Zapewne nikt ze strony rządu PiS nie pochyliłby się nad tematem, gdyby nie szczegół: jednym z klientów farmy trolli był przemysł futrzarski. Fejkowe konta włączyły się się w dyskusję o zakazie hodowli zwierząt na futra – trolle atakowały twórcę ustawy, Krzysztofa Czabańskiego, posłankę Joannę Lichocką oraz organizacje prozwierzęce i dziennikarzy „Gazety Polskiej".

Gdy opublikowaliśmy tekst na ten temat, Lichocka z Czabańskim, członkowie pięcioosobowej Rady Mediów Narodowych, zareagowali: Świetlik – który od dawna żalił się, że źle się czuje w radiowej Trójce – dostał zielone światło. Mógł odejść po cichu.

To dobrze, że z mediów znikają ludzie zaangażowani we wspierane lobbystów. To źle, że w takim stylu - nie z powodu łamania zawodowych standardów, ale w ramach bratobójczej wojny na prawicy.