Polska

Po tym raporcie Stanisław Dziwisz może mieć kłopoty

Po tym raporcie Stanisław Dziwisz może mieć kłopoty

We wtorek 10 listopada Watykan ma opublikować raport na temat wydalonego ze stanu duchownego kardynała Theodore'a McCarricka. Jeśli dokument będzie rzetelny, Kościół – także polski – może czekać kolejna kompromitacja.

Franciszek nakazał sporządzenie dokumentu w październiku 2018 r., gdy amerykańscy biskupi zostali postawieni przez katolików pod ścianą i zobowiązani, by wyjaśnić opinii publicznej, jak to się stało, że Theodor McCarrick przez dziesiątki lat bezkarnie nadużywał zależności wobec kleryków oraz dzieci. Co ważniejsze: muszą podać do publicznej wiadomości, w jakich okolicznościach został wyniesiony do najwyższych godności kościelnych, czego ukoronowaniem był kapelusz kardynalski.

Czytaj więcej: Kto przerwie zmowę milczenia w polskim Kościele? Charles Scicluna i jego misja

Okoliczności sprawy są bulwersujące. Mimo powszechnej wiedzy o wyczynach przyszłego kardynała w seminarium duchownym Newark McCarrick piął się bez przeszkód po szczeblach kościelnej kariery. Dominikanin, ojciec Bonifacy Ramsey, profesor seminarium miał odwagę, by o zachowaniu ówczesnego arcybiskupa zawiadamiać przełożonych. Zachęcony przez arcybiskupa Gabriela Montalvo, ówczesnego nuncjusza w USA, sporządził pismo, w którym opisywał wybryki jurnego hierarchy. List został dostarczony do nuncjatury 22 listopada 2000 r. Dokładnie dzień po nominacji McCarricka na szefa diecezji Waszyngtońskiej.

Przełomowym momentem w karierze McCarricka był 1977 r., kiedy został biskupem pomocniczym Nowego Jorku. W listopadzie 1981 r. został przeniesiony na biskupa nowej diecezji w New Jersey. Wreszcie w maju 1986 został arcybiskupem Newark.

Kilka miesięcy temu, w grudniu 2019 r. „The Washington Times” i opiniotwórczy „National Catholic Reporter” opublikowały wstrząsające świadectwo Jamesa Greina, jednej z ofiar byłego już kardynała. Chłopak był molestowany przez amerykańskiego hierarchę przez blisko dwadzieścia lat, odkąd ukończył jedenaście lat. Nadużycia miły miejsce od końca lat 60., kiedy sprawca posługiwał w New Jersey.

Zobacz: Czego Janowi Pawłowi II nie mówił Stanisław Dziwisz? „Najwięksi pedofile byli chronieni przez Watykan”

Jak podaje Grein, McCarrick zabierał swoją ofiarę jako towarzysza podróży zagranicznych. Przedstawiał go prezydentom i głowom państw, papieżowi, biskupom, kardynałom i innych ludziom bogatym i sławnym na całym świecie. Według mężczyzny, w trakcie jednego z pobytów w Watykanie w 1988 r. o zachowaniu przyszłego kardynała opowiedział – w obecności innych urzędników watykańskich – Janowi Pawłowi II. Miał mu wyznać, że jest krzywdzony przez amerykańskiego arcybiskupa, ale Jan Paweł II miał zignorować tę skargę.

Katoliccy publicyści w USA, zarówno ci konserwatywni, jak i liberalni, tracą cierpliwość. Pół roku temu sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin poinformował, że prace nad raportem zostały już zakończone. Ostatecznie raport ma zostać opublikowany 10 listopada.

Jeśli raport będzie rzetelny, kościół w USA i nie tylko może czekać kolejna kompromitacja. Jak niedawno ujawnił „Washington Post”, były kardynał Theodore McCarrick przekazał katolickim duchownym, w tym dwóm papieżom, ok. 600 tys. dolarów Kilku decydowało w sprawie stawianych wobec niego oskarżeń dotyczących czynów pedofilskich. McCarrick w latach 2001-2005 przesłał polskiemu papieżowi 90 tys., a jego następcy Benedyktowi XVI 291 tysięcy dolarów. Większość z tych pieniędzy, bo 250 tys. dolarów, Benedykt otrzymał w maju 2005 roku, miesiąc po wyborze na papieża.

Czytaj też: Jan Paweł II. Czy świętym może być ktoś, kto nie przeciwstawił się pedofilii w Kościele?

Żeby wejść w łaski papieża, McCarrick zaprzyjaźnił się też z Anną-Teresą Tymieniecką, dobrą znajomą Jana Pawła II. Według konserwatywnego amerykańskiego portalu ChurchMilitant w korespondencji Tymienieckiej z polskim papieżem można przeczytać wiele pozytywnych opinii na temat McCarricka. Listy te były też powodem spekulacji na temat relacji św. Jana Pawła II i amerykańskiej filozof polskiego pochodzenia. W lobbowanie McCarricka miał się zaangażować sekretarz papieża Stanisław Dziwisz. Według ChurchMilitant sugerował przez telefon prefektowi Kongregacji ds. Biskupów, Giovanniemu Battiście Re, że papież byłby zadowolony, gdyby McCarrick został przeniesiony z Newark do Waszyngtonu. I choć prefekt początkowo sprzeciwiał się temu awansowi, został mianowany kardynałem razem z McCarrickiem w 2001 roku. Prawicowy portal nie ma wątpliwości, że za awansem amerykańskiego hierarchy stoi Stanisław Dziwisz. Odkąd u Jana Pawła II zdiagnozowano chorobę Parkinsona, papież miał coraz bardziej polegać na swoim doradcy. Portal podaje, powołując się na źródła z Watykanu, że to właśnie Stanisław Dziwisz odkąd Jan Paweł II podupadł na zdrowiu, był faktycznym papieżem. Miał otrzymywać darowizny pieniężne od McCarricka, który był znany z tego, że nie żałował gotówki w kopertach dla wysoko postawionych członkom kurii rzymskiej. Darowizny przyszły krakowski kardynał miał przekazywać na budowę szpitala w Polsce.

McCarrick został wyrzucony ze służby publicznej wiele lat po śmierci Jana Pawła II. Zmuszono go do rezygnacji z Kolegium Kardynałów. Ze stanu duchownego został wydalony w lutym 2019 r.