Polska

Połamane ręce, szczęki. Bitwa kiboli w Łodzi

Połamane ręce, szczęki. Bitwa kiboli w Łodzi

Do bójki doszło w środę po godzinie 13 w parku obok Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi. Według informacji tvn24.pl kibole Łódzkiego Klubu Sportowego napadli na pseudokibiców Widzewa. Kilku zaatakowanych trafiło do szpitala. Policja ustala przebieg zdarzenia.

Na filmiku, który trafił do redakcji widać, a przede wszystkim słychać, jak w parku wśród drzew przy ul. Konstytucyjnej w Łodzi walczą ze sobą młodzi mężczyźni. Przez trzy minuty trwania nagrania (prezentujemy skróconą wersję filmu - red.) dobiegają okrzyki, zagrzewających się do walki kiboli.

W pewnym momencie zza drzew wyłania się grupa mężczyzn, część z nich ma na głowach kominiarki w barwach ŁKS-u oraz zaprzyjaźnionego z tym klubem Lecha Poznań. Niektórzy mają na dłoniach rękawice do walk MMA. Wszyscy są wyraźnie pobudzeni, część wznosi ręce do góry w geście triumfu. Po chwili około trzydziestu kiboli pakuje się do białego samochodu dostawczego, który odjeżdża w kierunku ulicy Pomorskiej.

Niedługo potem na trawniku przed parkiem pojawia się srebrny volkswagen polo. Pobici kibole Widzewa znoszą do niego rannych kolegów. W tle słychać sygnały nadjeżdżającej policji, ale volkswagen odjeżdża tuż przed przyjazdem pierwszego radiowozu.

Policja na razie bada okoliczności bójki. - Ustalamy przebieg zdarzenia - przekazał tvn24.pl Marcin Fiedukowicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Z naszych informacji wynika, że środowe zdarzenie to kolejny efekt walki o wpływy w Łodzi pomiędzy kibolami dwóch zwaśnionych klubów - Widzewa i ŁKS-u. Teoretycznie miasto jest podzielone na strefy wpływów, gdzie działają kibole poszczególnych drużyn. Ale w ostatnim czasie hierarchia w mieście została zaburzona.

Wielka ustawka w środku Łodzi. Biło się 50 kiboli.tvn24.pl

Policyjna akcja

W marcu 2018 roku Centralne Biuro Śledcze Policji uderzyło w gang kiboli Widzewa. Akcja udała się połowicznie, bo na czternaście osób dziesięć wiedziało o niej i zdążyło uciec z Polski. Do dziś listem gończym poszukiwany jest Adam Zając, który ukrywa się prawdopodobnie w Wielkiej Brytanii. Z czasem policji próbowała naprawić swój błąd i po kolei wyłapywała gangsterów powiązanych z Widzewem.

W tym samym czasie obszary przestępczej działalności, z których wypadał Widzew - głównie handel narkotykami i wymuszanie haraczy - przejmowali kibole ŁKS-u. W dodatku klub ten, który obecnie gra w Ekstraklasie, był atrakcyjniejszy dla nowo rekrutowanych pseudokibiców od grającego na trzecim poziomie rozgrywkowym Widzewa.

- Ekipa ŁKS-u nigdy nie była tak mocna jak obecnie - mówi tvn24.pl osoba ze środowiska kiboli.

ŁKS górą

Ełkaesiacy poczuli się na tyle pewnie, że zaczęli patrolować dzielnice miasta, w których rządzi Widzew. W ten sposób zorientowali się, że po poniedziałkowym zniesieniu zakazu wchodzenia do lasów i parków ekipa młodszych członków bojówki Widzewa ćwiczy codziennie sporty walki w parku przy ul. Konstytucji.

W środę podjechali w to miejsce wynajętym samochodem dostawczym. W parku trenowało akurat 20 kiboli Widzewa. Zostali zaskoczeni, ale podjęli walkę. Po trzech minutach większość z nich leżała pobita na ziemi. Kibole ŁKS-u uciekli nie niepokojeni przez nikogo. Dwóch najciężej rannych widzewiaków zostało zabranych przez kolegów do jednego z łódzkich szpitali. Zostali wyrzuceni pod wejściem do SOR-u.

Według informacji tvn24.pl najciężej poszkodowany mężczyzna ma skomplikowane złamanie żuchwy. Inni mają połamane ręce i szczęki. Żaden nie zgłosił się na policję.

Wiadomo, że wśród napastników był przywódca kiboli ŁKS-u Wojciech T., ps. Wojtas. Policja od czwartkowego poranka poszukuje kolejnych uczestników bójki.