Polska

Prezydent o sędziach: poziom zakłamania tego towarzystwa mnie osłabia

Prezydent o sędziach: poziom zakłamania tego towarzystwa mnie osłabia

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z Krystyną Barchańską, matką najmłodszej ofiary stanu wojennego. W trakcie rozmowy o polskich sędziach powiedział, że "poziom zakłamania tego towarzystwa i jego hipokryzji go osłabia". Nagranie z piątkowego spotkania opublikowano w mediach społecznościowych.

Prezydent Andrzej Duda złożył w piątek 13 grudnia, w 38. rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, wizytę u Krystyny Barchańskiej, matki niespełna 17-letniego Emila Barchańskiego, zamordowanego w 1982 roku, najmłodszej ofiary stanu wojennego. W spotkaniu uczestniczył także prezydencki minister Wojciech Kolarski.

"Poziom zakłamania tego towarzystwa mnie osłabia"

Na kontach w mediach społecznościowych PL1918, należących do Kancelarii Prezydenta, pojawił się film z tego spotkania, na którym uchwycona została rozmowa Krystyny Barchańskiej z prezydentem, dotycząca polskich sędziów.

Kobieta, po wręczeniu prezydentowi i jego ministrowi książki, która jest zapisem wywiadu z nią pt. "Miałam syna Emila", dziękowała Andrzejowi Dudzie między innymi za jego publiczne wystąpienia. Wspomniała "ostatnie", kiedy - jak dodała - "mówił prawdę o naszych sędziach". Barchańska zauważyła, że użył w nim słowa "kasta".

- Ta szalona pasja, tak się pan wkurzył, tak pan mówił autentycznie, co pan myśli, że ja byłam... No, sobie myślę, no nareszcie ktoś im wygarnął - powiedziała Barchańska.

- Poziom zakłamania - po prostu - tego towarzystwa i jego hipokryzji mnie osłabia - odpowiedział prezydent.

Prezydent: stary układ trzyma się bardzo mocno

Andrzej Duda w środę podczas spotkania z mieszkańcami w Nowym Mieście Lubawskim (woj. warmińsko-mazurskie) mówił m.in. że przywrócenie w Polsce sprawiedliwych sądów wymaga czasu.

- Tam ten stary układ się bardzo dobrze trzyma, nie chce pozwolić sobie na to, by zabrać im przywileje i władzę nad ludźmi, do której doszli. Ale muszą zrozumieć, że ich praca to także służba dla Rzeczypospolitej i przede wszystkim dla polskich obywateli. I że to nie obywatel jest dla sądu, ale sąd jest dla obywatela. I że sędzia służy ludziom i Rzeczypospolitej – powiedział.

- Nigdy nie zrozumiem tego, jak sędziowie Sądu Najwyższego mogli orzekać w tym samym sądzie, w którym obok nich siedział sędzia, co do którego do dzisiaj możecie państwo wysłuchać w internecie, jak dyskutuje, jak załatwić sprawę w Sądzie Najwyższym. I taki człowiek orzeka razem z nimi i im to nie przeszkadza. Nie wyciąga się wobec niego żadnych konsekwencji, nawet w sensie koleżeńskim - oburzał się prezydent.

Dodał: - I potem dziwią się, że ludzie nazywają ich kastą. A jakże to inaczej nazywać, jeżeli jest taka obrona niesprawiedliwie uzyskanych przywilejów w postaci ewidentnej nietykalności i niemożności wyciągnięcia jakichkolwiek konsekwencji i prawnych, i dyscyplinarnych? Bo sami wobec siebie nie umieją żadnych konsekwencji wyciągnąć.