Polska

Prezydent Olsztyna i czterech samorządowców z zarzutami niedopełnienia obowiązków

Prezydent Olsztyna i czterech samorządowców z zarzutami niedopełnienia obowiązków

Kolejne osoby usłyszały zarzuty w śledztwie w sprawie nieprawidłowości w działalności stowarzyszenia Helper, które pozyskiwało dotacje od państwa na działalność ośrodków opieki nad seniorami. To samorządowcy z województwa warmińsko-mazurskiego, a wśród nich prezydent Olsztyna. Białostocka prokuratura uważa, że nie dopełnili oni swoich obowiązków. Wcześniej zarzuty w śledztwie usłyszał Tomasz K., były agent CBA i były poseł PiS, oraz jego żona Katarzyna K., która założyła Helper.

Wyjaśnienie nadużyć finansowych związanych z prowadzeniem domów opieki dla seniorów na Warmii i Mazurach to główny wątek śledztwa, które Prokuratura Regionalna w Białymstoku prowadzi od 2016 roku. Wcześniej przejęła je od olsztyńskiej prokuratury okręgowej.

Ponad trzydzieści osób z zarzutami

Białostoccy śledczy badają też wątki niedopełnienia obowiązków przez samorządy, które podpisywały ze stowarzyszeniem Helper umowy na prowadzenie placówek dla seniorów w latach 2011-2017. W sumie zarzutami objęto dotąd 37 osób.

Helper to organizacja założona w 2010 roku przez Katarzynę K., przedsiębiorcę z Olsztyna, która zajmowała się prowadzeniem domów pomocy dla starszych osób.

W poniedziałek i środę prokuratura postawiła zarzuty pięciu osobom. To pięciu samorządowców sprawujących w latach 2010-2017 urzędy: wójta gminy Jedwabno (dwie osoby), burmistrza Reszla i prezydenta Olsztyna, oraz wójta gminy Parda, który swoją funkcję pełnił w latach 2014-2017.

Zarzuty dotyczą niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia szkody jednostkom samorządu terytorialnego w związku z umowami zawartymi ze stowarzyszeniem Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper z Olsztyna. Umowy dotyczyły powierzenia stowarzyszeniu zadania publicznego, które polegało na adaptacji budynków i prowadzeniu środowiskowych domów samopomocy w tych gminach.

„Nieprawidłowa gospodarka finansowa”

- Niedopełnienie obowiązków polegało na braku dbałości o prawidłową gospodarkę finansową jednostek samorządu terytorialnego oraz braku kontroli oceny realizacji zleconego zadania, w szczególności stopnia realizacji, efektywności, rzetelności i jakości realizacji, prawidłowości wykorzystania środków publicznych na realizację zadania i prowadzenia dokumentacji związanej z wykonywanym zadaniem – poinformował TVN24 zastępca szefa białostockiej prokuratury regionalnej, Paweł Sawoń.

Wobec podejrzanych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwotach od 10 do 80 tysięcy złotych.

Oświadczenie prezydenta Olsztyna

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz sam poinformował o postawionych mu zarzutach w mediach społecznościowych. Oświadczenie w środę wieczorem przesłał również drogą mailową do dziennikarzy:

- Jestem w najwyższym stopniu zbulwersowany i zdziwiony faktem skierowania pod moim adresem zarzutów w sprawie, w której nie mam sobie nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie, to ja, i kierowany przez mnie urząd, jesteśmy ofiarami przestępstwa. Prokuratura postawiła mi zarzuty, pomimo iż gmina podejmowała i nadal podejmuje wobec stowarzyszenia różne działania kontrolne i - idące w ślad za nimi - powiadomienia prokuratury o podejrzeniu przestępczych działań na jej szkodę - podkreślił Grzymowicz.


Grzymowicz nie zrezygnuje z pracy w ratuszu

Prezydent Olsztyna na czwartkowej konferencji prasowej zwrócił się do dziennikarzy: - Proszę o podawanie moich personaliów i pokazywanie mojej twarzy, a nie nakładanie mi na oczy czarnej opaski.

Zapowiedział, że będzie walczył o swoje dobre imię i będzie dowodził swojej niewinności. Nie zamierza także rezygnować z pracy w olsztyńskim ratuszu. Jego pełnomocnik Paweł Łobacz dodał, że prezydent w prokuraturze nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień.

- Nie znamy materiału dowodowego w tej sprawie, prezydent złoży wyjaśnienia, jak tylko zapoznam się z materiałem dowodowym i mu go zreferuję - powiedział mecenas Łobacz. Dodał, że ma nadzieję, iż złożenie wyjaśnień nastąpi jeszcze w tym roku lub na początku stycznia. Łobacz dodał, że materiał dowodowy w tej sprawie liczy bardzo wiele tomów.

Prezydent Olsztyna zarzucił, że wojewodowie warmińsko-mazurscy od 2015 roku nie poinformowali samorządów o wykryciu przez Urząd Kontroli Skarbowej nieprawidłowości w funkcjonowaniu stowarzyszenia Helper. - Służby państwa nie zadziałały tu jak trzeba - powiedział Grzymowicz.

Białostocka prokuratura zastosowała wobec niego 80 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. - Zaskarżymy zarówno wysokość środka zapobiegawczego, jak i samo jego zastosowanie - dodał prezydent.

Zarzuty dla byłego agenta CBA oraz jego żony

Jak w czwartek poinformował nas prokurator Sawoń, wcześniej zarzuty w śledztwie usłyszeli prezes Stowarzyszenia Helper, były poseł PiS i były agent CBA Tomasz K. oraz jego żona Katarzyna K. Oboje usłyszeli kolejno: sześć i 12 zarzutów.

- Tomasz K. usłyszał łącznie sześć zarzutów dotyczących między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przywłaszczenia wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami mienia w łącznej kwocie około 10 milionów złotych - dodał prokurator.

Mąż założycielki stowarzyszenia ma też odpowiedzieć za oszustwa w związku z nienależnym przyznaniem dotacji w kwocie ponad 39 milionów oraz przestępstwa prania pieniędzy w kwocie 2 milionów złotych.

- Katarzynie K. ogłoszono zarzuty, które dotyczą przywłaszczenia wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami mienia łącznie na kwotę prawie 33 milionów złotych oraz doprowadzenie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami do niekorzystnego rozporządzenia mieniem - przekazał nam Sawoń.

Chodzi o nienależnie przyznane dotacje w kwocie ponad 71 milionów złotych przez, i na szkodę, gmin Purda, Jedwabno, Reszel i miasta Olsztyn. Przedstawione jej zarzuty dotyczą też przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów.

Wobec Katarzyny K. prokurator zastosował poręczenie majątkowe w kwocie 1 miliona 10 tysięcy złotych, a wobec Tomasza K. w kwocie 500 tysięcy złotych. Oboje mają dozór policji, zakaz opuszczania kraju łącznie z zatrzymaniem paszportów.

Prokuratura Regionalna w Białymstoku zaznacza, że na obecnym etapie niemożliwym jest wskazanie nawet przybliżonego terminu zakończenia śledztwa.