Polska

Proboszcz odebrał telefon w czasie kazania. Dowiedział się, że ma COVID-19

Proboszcz odebrał telefon w czasie kazania. Dowiedział się, że ma COVID-19

Ksiądz Mirosław Ładniak, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Lublinie o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa dowiedział się podczas odprawiania mszy świętej. Odebrał telefon w czasie kazania.

- W trakcie mszy św. zaczął mi nagle wibrować telefon. Nigdy tak nie miałem. Raz, drugi, trzeci. Przeraziłem się, ponieważ wcześniej miałem testy. Dlatego w czasie kazania, czego nigdy nie robiłem, wyszedłem, a tam kolega, który pilotował moje badania mówi: słuchaj, jesteś pozytywny - tak całą sytuację relacjonuję sam ksiądz Ładniak. O zakażeniu dowiedział się podczas odprawiania sobotniej mszy świętej 10 października.

Po otrzymaniu wiadomości, ksiądz zdjął ornat, założył maseczkę i wyszedł do ołtarza. Poinformował wiernych, że jego pierwszy test dał wynik pozytywny. Następnie poszedł do domu, gdzie przebywał na kwarantannie.

Po 10 dniach po wykonaniu testu, w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych ksiądz poinformował, że jest już zdrowy i może wrócić do pracy duszpasterskiej.

Zapewniał, że nie miał żadnych objawów, ale od sierpnia "wielokrotnie robił sobie profilaktyczne testy". - Moja odpowiedzialność za wiernych jest we mnie tak duża, może nawet za duża, że aby mieć moralną pewność, że nie nikomu nie zrobię krzywdy, co jakiś czas chodzę na testy i sprawdzam, czy jestem ujemny - mówił ks. Ładniak.

- Nie miałem żadnych objawów. Nie miałem żadnego kontaktu z osobą chorą na koronawirusa, tylko przyszła sobota i pomyślałem: "ok nie badałem się miesiąc, czy półtora. Zrobię test, by mieć pewność, że wychodzę do wiernych i nikomu nie zrobię krzywdy" - tłumaczył.