Polska

Prokuratura reaguje po reportażu "Czarno na białym" o ASF

Prokuratura reaguje po reportażu

Prokurator wystąpił do stacji TVN24 o przekazanie pełnego nagrania z reportażu "Czarno na białym" - poinformował w środę Łukasz Janyst, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Chodzi o materiał dotyczący ochrony przed afrykańskim pomorem świń, która - jak wynika ze śledztwa reporterów - jest fikcją.

Reporterzy TVN24 ujawnili w wyemitowanym we wtorek reportażu, że dochodzi do przypadków, gdy z krwią dzików mają kontakt inne zwierzęta. W tym te upolowane, które trafiają później na rynek.

Wszystko zaczęło się od nagrania, jakie reporterzy otrzymali od Bogusława Pilcickiego, który jest myśliwym, członkiem Koła Łowieckiego Struga w powiecie sokólskim.

Na nagraniu widać zabite jelenie, rzucone na stertę w chłodni. Jego tropem reporterzy pojechali do lasu w Sosnowiku - wsi położonej w Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu, na terenie nadleśnictwa Krynki. Im głębiej reporterzy wchodzili w ten las, tym bardziej okazywało się, jak wielką fikcją jest ochrona przed ASF, czyli afrykańskim pomorem świń.

Reakcja białostockiej prokuratury

Łukasz Janyst, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku poinformował, że w środę prokurator  "wystąpił do stacji TVN24 o nadesłanie pełnego nagrania z reportażu w związku z faktami, które zostały tam przedstawione". - Po jego otrzymaniu materiały zostaną przeanalizowane pod kątem tego, czy łączą się one z prowadzonym w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku od blisko czterech lat śledztwem, dotyczącym rozprzestrzeniania się ASF - powiedział.

Dodał, że wówczas podjęta zostanie decyzja, czy postępowanie będzie się toczyło w ramach śledztwa prowadzonego przez białostocką prokuraturę, czy przez inną właściwą miejscowo jednostkę.

Janyst przekazał, że toczące się od 2016 roku śledztwo obejmuje "szereg wydarzeń" związanych z pojawianiem się kolejnych ognisk afrykańskiego pomoru świń na terenie Polski. 

Dodał, że w jego ramach "zostały przedstawione zarzuty osobom związanym z obrotem trzodą chlewną dotyczące nieprzestrzegania warunków tego obrotu bądź w zakresie posiadania dokumentacji bądź warunków sanitarnych".

Wirus ASF w Polsce

ASF czyli afrykański pomór świń, to epidemia, z którą Polska walczy od ponad pięciu lat. Tam, gdzie pojawia się wirus, całkowicie likwidowana jest hodowla świń. Żeby bronić się przed rozprzestrzenianiem choroby, rząd wprowadził rygorystyczne obostrzenia sanitarne.

Za odstrzał dzików, które przenoszą wirus ASF, odpowiadają myśliwi - czyli Polski Związek Łowiecki - których nadzoruje Ministerstwo Środowiska. Nad prawidłowym przebiegiem polowań czuwają nadleśnictwa podległe temu resortowi. Za ochronę i walkę z ASF oraz sanitarną kontrolę nad kołami łowieckimi w imieniu ministerstwa rolnictwa odpowiada inspekcja weterynaryjna - główny lekarz weterynarii, wojewódzcy i powiatowi lekarze weterynarii. Do tej pory walka z afrykańskim pomorem świń skupiała się na kontrolowaniu rolników.

Niedawno wirus ASF dotarł do województw wielkopolskiego i lubuskiego. Niemiecki land Brandenburgia zamierza postawić płot na granicy z Polską. Polski rząd planuje wysłać do lasu żołnierzy, żeby razem z myśliwymi strzelali do dzików.