Polska

RMF: Spotkanie Terlecki-Banaś "nie z inspiracji władz partii"?

RMF: Spotkanie Terlecki-Banaś

"To nie było spotkanie z inspiracji władz partii. Nie mam takiej wiedzy" - tak o spotkaniu szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego z prezesem NIK Marianem Banasiem mówi wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk usprawiedliwia takie spotkanie i mówi, że "nie ma w tym nic nadzwyczajnego".

Politycy nie widzą nic niestosownego w spotkaniu Banaś-Terlecki. Zdaniem wicerzecznika partii rządzącej wynik, że kłopoty Banasia wcale nie są wielkie, a sytuacja prezesa NIK lustrowanego przez CBA wcale nie musi oznaczać jego odwołania. To zupełnie inne stanowisko niż jeszcze przed wyborami, gdy politycy PiS odżegnywali się jak tylko mogli od Banasia.

"Na razie nie mamy podstaw do tego, żeby w sposób jakiś bardzo stanowczy np. domagać się dymisji" - mówi Radosław Fogiel w rozmowie z Mariuszem Piekarskim z RMF FM. Podejrzewa, że spotkanie Banaś-Terlecki to była prywatna rozmowa, a Terlecki nie był emisariuszem władz partii.

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówi z kolei, że to zapewne było spotkanie oficjalne wicemarszałka Sejmu z prezesem Najwyższej Izby Kontroli.

"Ważni politycy w państwie na terenie Sejmu w sposób jawny spotykają się z ważnymi urzędnikami państwowymi" - stwierdził Dworczyk w rozmowie z RMF FM.

Ani Ryszard Terlecki, ani Marian Banaś nie potrafili podać powodu spotkania. Nie wyjaśnili także, dlaczego spotykali się w pokoju na uboczu Sejmu, a nie w gabinecie ważnego polityka lub ważnego urzędnika.

Tajne spotkanie

Ryszard Terlecki i Marian Banaś spotkali się wczoraj w jednym z pokojów pracy posłów PiS. Szef NIK czekał tam na wicemarszałka Sejmu. Rozmawiali 20 minut, po czym osobno opuszczali pokój.

Marian Banaś był mocno zdziwiony, gdy dziennikarz radiostacji pytał go o spotkanie z szefem klubu PiS. Przekonywał reportera RMF FM, że przywiózł Terleckiemu jedynie pozew, który złożył kilka tygodni temu przeciwko telewizji, która ujawniła sprawę jego kamienicy. "Pozew, który skierowałem przeciw TVN, przekazałem panu marszałkowi" - stwierdził zdawkowo Banaś. Na pytanie Mariusza Piekarskiego, czy złoży rezygnację, prezes NIK szybko odpowiedział: "Nie ma potrzeby".

Banaś zarzekał się, że nie rozmawiał z Terleckim o swojej rezygnacji. Twierdził, że nie był przekonywany do dymisji i nic nie wie o takim oczekiwaniu ze strony PiS.

Gdy wicemarszałek Sejmu zorientował się, że dziennikarz RMF FM wie o spotkaniu, kilka razy wychodził z tego pokoju, by ostatecznie nie było wiadomo, iż wychodzi z gabinetu, gdzie rozmawiał z Banasiem. Ale nie zaprzeczał, że rozmawiał z prezesem NIK, którego - przynajmniej oficjalnie - PiS chce się teraz pozbyć. "Spotkaliśmy się. Czekamy na raport, odpowiedź, na raport CBA" - skomentował jedynie wicemarszałek Sejmu. "Ja się od niczego nie odżegnuję" - tak Terlecki odpowiedział na stwierdzenie Mariusza Piekarskiego, że teraz PiS odżegnuje się od Mariana Banasia.

Kłopoty Banasia

Marian Banaś trafił na medialne czołówki w drugiej połowie września po reportażu dziennikarza "Superwizjera" TVN Bertolda Kittela, który m.in. przyjrzał się oświadczeniom majątkowym obecnego szefa NIK.

Do oświadczenia Banaś - o którym, według materiału "Superwizjera", mówi się, że ma w Prawie i Sprawiedliwości przydomek "Pancerny Marian" - wpisał m.in. położoną na krakowskim Podgórzu kamienicę o powierzchni 400 metrów kwadratowych.

W kamienicy - jak ujawniono w reportażu - mieści się niewielki pensjonat, oferujący gościom pokoje na godziny.

Szef NIK po emisji materiału poszedł na bezpłatny urlop. 

W środę 16 października CBA poinformowało, że zakończyło kontrolę oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Postępowanie obejmowało oświadczenia majątkowe złożone w latach 2015-2019. Trwało od 16 kwietnia. Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, kontrola wykazała przynajmniej dwie nieprawidłowości związane z kwestiami skarbowymi. Chodzi o niejasny sposób rozliczania podatków przez obecnego szefa NIK. 

Jak czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie CBA, "obecnie prowadzone są czynności pokontrolne określone w art. 45 ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, w ramach których m. in. kontrolowany może złożyć zastrzeżenia do protokołu kontroli". "Do chwili zakończenia czynności CBA nie informuje o wynikach postępowania" - dodano.

Jak zauważa dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, w oświadczeniu rzecznika CBA Temistoklesa Brodowskiego najistotniejsze jest zdanie: "Pan Marian Banaś ma 7 dni na wniesienie uwag do zastrzeżeń Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które nie zostały wyjaśnione podczas trwania kontroli". Wynika z niego, że takie niewyjaśnione przez szefa NIK zastrzeżenia wciąż istnieją. Mimo że kontrola trwała pół roku, a wszczęto ją w wyniku wcześniejszej analizy oświadczeń majątkowych Banasia.

Banaś dzień po oświadczeniu CBA zakończył urlop i wrócił do pracy w NIK.