Polska

Rząd chce utrudnić dostęp do pornografii. „Kto skorzysta z serwisów porno, jeśli będzie musiał się przedstawić?"

Rząd chce utrudnić dostęp do pornografii. „Kto skorzysta z serwisów porno, jeśli będzie musiał się przedstawić?

Rząd pracuje nad ustawą, która ma ograniczyć dostęp do pornografii. W założeniu nieletnim, w praktyce wszystkim, którzy nie będą chcieli podzielić się danymi. Najnowszy pomysł to imienny kod przydzielany przez ministerstwo.

Dyskusja o ograniczeniu dostępu do pornografii przeniosła się z internetu do rządu za sprawą projektu Stowarzyszenia Twoja Sprawa. Chciałoby ono, by wszystkie strony porno były płatne i tylko zarejestrowani użytkownicy mogli z nich korzystać. Założenie jest takie, że kartę kredytową ma tylko osoba pełnoletnia. Jeśli podaje jej numer, to znaczy, że może oglądać pornografię. Na projekt zareagował premier, a ministerstwo cyfryzacji już ma pomysł, jak dostęp do sieciowego porno zablokować.

– Można dogadać się z dostawcami, żeby zablokowali dostęp do niektórych treści, odblokowałby je specjalny klucz – mówił w Radio RMF FM minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Taki klucz miałoby przydzielać ministerstwo i byłby imienny. Co to oznacza? Że ministerstwo wiedziałoby nie tylko, że lubimy oglądać porno, ale także na jakich stronach.

Domowe porno. Im bardziej perwersyjnie, tym lepiej. I żeby nie zakrywać twarzy

– To bardzo wstępny etap prac legislacyjnych, nie ma jeszcze jednolitego projektu. Zobaczymy, co wyjdzie z rządu. W projekcie nie było przepisów, które mówiłyby, jak będzie przebiegać weryfikacja. Jest mowa o tym, że weryfikacja będzie, ale nie określono mechanizmu. Czekamy na to, bo to będzie kluczowe. Pytanie oczywiście, czy państwo przypadkiem nie zamierza nadmiernie ingerować w prywatność obywateli – mówi „Newsweekowi” Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej, który brał udział w spotkaniu w sprawie projektu ustawy zorganizowanym przez KPRM.

– Bardzo istotne jest to, by te dane nie były gromadzone przez państwo, a jednocześnie chroniły dzieci. Na przykład przez rejestrację negatywną, polegającą na tym, że zgłasza się na przykład do operatora telefonii komórkowej, że z telefonu o takim a takim numerze nie można wejść na strony pornograficzne. Rodzice mogliby zablokować wejście dzieciom, pracodawca dostęp z numerów służbowych. Sejm mógłby zablokować adres IP wszystkich komputerów.

Takie rozwiązanie miałoby sens, bo jak wynika z publikowanych raz w roku statystyk Pornhuba, porno najczęściej oglądane jest właśnie na telefonach. W Polsce 74 proc. użytkowników serwisu logowało się właśnie w ten sposób. Liczba rośnie u nas najszybciej spośród wszystkich badanych krajów, bo w porównaniu z 2018 rokiem aż o 17 proc.

– Oglądając pornografię, ludzie chcą być anonimowi. A nie ma w tej chwili skutecznych metod weryfikacji wieku bez pozbawiania ludzi prywatności. Co więcej, definicja pornografii wprowadzona w projekcie jest znacznie szersza niż na przykład w Wielkiej Brytanii. Pornografią jest w niej każde pokazanie stosunku płciowego dwojga dorosłych ludzi. Zatem połowa odważniejszych filmów artystycznych mogłaby zostać uznana za pornografię. Zapewne zaliczono by do niej także takie seriale jak Sexeducation, który jest dostępny na Netflixie. Idąc jeszcze dalej – 16-latek, który w myśl polskiego prawa może uprawiać seks, nie mógłby takich filmów oglądać Idąc jeszcze dalej – 16-latek, który w myśl polskiego prawa może uprawiać seks, nie mógłby takich filmów oglądać – mówi Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

– Duże zagrożenie jest takie, że pornografia będzie albo na nielegalnych portalach, albo w postaci płyt dystrybuowana, tak jak alkohol w czasie prohibicji. Bo kto będzie chciał korzystać z serwisów porno, jeśli będzie musiał się przedstawić? –

Polska jest w przytoczonych już badaniach Pornhuba w pierwszej dwudziestce krajów, w których korzysta się z serwisów pornograficznych. Chociaż czas, jaki Polacy spędzają na oglądaniu porno, jest trochę krótszy niż średnia światowa i wynosi 10 minut i 3 sekundy. Ten czas rośnie, chociaż nie lawinowo. Widz tego typu serwisów w Polsce to przeważnie mężczyzna w wieku 35 lat. 35 proc. widzów serwisów erotycznych w Polsce to kobiety.

Zdaniem przedstawicieli lewicy ograniczenie dostępu dorosłym ludziom do pornografii to ograniczenie praw obywatelskich. – To jest nasze prywatne życie seksualne. Jeśli chodzi o dorosłych ludzi i zachowania zgodne z prawem, czyli bez zoofilii czy pedofilii, to nie powinno się w to w ogóle ingerować – mówi rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska.

A co zrobić w przypadku nieletnich? Edukować, żeby umieli odróżnić porno od seksu. – Dzieci trzeba edukować. One nie poszukują stron pornograficznych, żeby się podniecić, tylko żeby się dowiedzieć czegoś, czego nie dowiadują się od rodziców czy w szkole. W polskich szkołach mówi się oczywiście, że jest plemnik i komórka, ale jak dochodzi do tego, że się spotykają, to już nie wiadomo. To jest pierwotna przyczyna tego, że w Polsce tak dużo dzieci ma styczność z pornografią. A jeśli chodzi o ograniczenie dostępu do pornografii w sieci, to jest kontrola rodzicielska. Prawica tak dużo mówi, że to rodzice powinni decydować, co robią ich dzieci i jak one są wychowywane. To rodzice powinni kontrolować, do czego i w jakim wieku ich dzieci mają dostęp. Tego typu programy można kupić razem z dostępem do internetu i zablokować dostęp do stron z pornografią – tłumaczy rzeczniczka SLD.

Stowarzyszenie Twoja Sprawa, które przygotowało projekt ustawy, powołuje się na rozwiązania brytyjskie. Ze względu na nieskuteczność Brytyjczycy wycofali się z nich pod koniec zeszłego roku.

Porno dla feministek. „Kobiety są zachwycone, że wybieram takich seksownych facetów”