Polska

Sasin o spornym projekcie złożonym przez PiS: koalicjanci nie mogą być zaskoczeni

Sasin o spornym projekcie złożonym przez PiS: koalicjanci nie mogą być zaskoczeni

Będziemy rozmawiać o projekcie zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS i przekonywać koalicjantów z Porozumienia, pana premiera Gowina, że warto to rozwiązanie poprzeć - podkreślał wicepremier Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości w "Jeden na jeden" w TVN24. Zaznaczył, że żaden z koalicjantów "nie może być zaskoczony" takim pomysłem, bo w projekcie budżetu na 2020 rok zapisano wpływy ze zniesienia tego limitu.

W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidujący od 2020 roku górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - tak zwanej 30-krotności ZUS. Według autorów projektu ma to przynieść dodatkowy wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 miliarda złotych.

Zniesienie tak zwanej 30-krotności założono w projekcie budżetu na 2020 rok. Rozwiązanie to krytykuje Porozumienie - koalicyjna partia PiS z wicepremierem Jarosławem Gowinem na czele.

"Mówimy o likwidacji pewnej dziwnej konstrukcji"

O projekcie zakładającym zniesienie 30-krotności mówił w czwartek w "Jeden na Jeden" wicepremier Jacek Sasin.

- Mówimy o likwidacji pewnej dziwnej konstrukcji, w której ci, którzy więcej zarabiają, płacą mniejsze de facto podatki, niż ci zarabiający mniej - stwierdził gość TVN24.

Jego zdaniem jest to rozwiązanie niesprawiedliwe. - Dla tych ludzi, którzy dzisiaj lepiej zarabiają i nie płacą tych wyższych składek, bo pozbawia ich potem możliwości otrzymania wyższej emerytury - argumentował. - Ale też dla tych mniej zarabiających, bo oni płacą te składki, a więcej zarabiający nie płacą. Jest niekorzystne również dla budżetu państwa, bo pozbawia go dodatkowych wpływów - przekonywał Sasin.

"Nikt z naszych koalicjantów nie może być zaskoczony"

Wicepremier był też pytany, czy Prawo i Sprawiedliwość liczy na poparcie Porozumienia w tej kwestii. - Chcemy przegłosować tę ustawę (...) wspólnie z naszymi koalicjantami ze Zjednoczonej Prawicy. Będziemy o tym rozmawiać i przekonywać koalicjantów z Porozumienia, pana premiera Gowina, że warto to rozwiązanie poprzeć. Koniec końców to będzie rozwiązanie dobre - powiedział wicepremier.

W jego ocenie "dopóki ustawa nie jest jeszcze głosowana, to wszystko jest możliwe". - Przekonanie koalicjantów również - dodał.

Sasin mówił też, że o zniesieniu 30-krotności rozmawiano w obozie rządzącym jeszcze przed wyborami. - Ta sprawa nikogo nie zaskakuje, bo jako rząd przyjęliśmy projekt budżetu. Był on poparty również przez pana premiera Gowina, a w tym projekcie budżetu zapisano wpływy w przyszłym roku ze zniesienia limitu 30-krotności. Nikt z naszych koalicjantów nie może być zaskoczony - podkreślił.

- Projekt zostanie postawiony na posiedzeniu Sejmu, przyjdzie do głosowania i zobaczymy, którzy posłowie go poprą. Będziemy przekonywać całą izbę. Również opozycję - powiedział gość "Jeden na jeden".

Dotyczy 350 tysięcy Polaków

Obecnie składki od pensji są pobierane tylko do momentu osiągnięcia 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w Polsce. Kiedy dochody w ciągu roku przekroczą tę granicę, od nadwyżki dochodów nie są już pobierane składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. W 2019 roku limit został oszacowany na około 143 tysiące złotych.

Takie rozwiązanie powoduje, że około 350 tysięcy osób (najlepiej zarabiających) po osiągnięciu ustawowego limitu zaczyna dostawać wyższą pensję na rękę.

Gowin "cieszył się", że argumenty jego partii przekonały PiS

28 października wicerzecznik PiS Radosław Fogiel powiedział, że "jeżeli chodzi o 30-krotność, to wygląda na to, że faktycznie będziemy szukać innych rozwiązań, bo nasi koalicjanci dość mocno stawiali tę sprawę".

- Nie będziemy za 30-krotność umierać - zadeklarował.

Jarosław Gowin zamieścił na Twitterze wpis, w którym skomentował tę wypowiedź.

"Dobry początek tygodnia dla polskich przedsiębiorców. Cieszę się, że argumenty Porozumienia przekonały naszych partnerów ze Zjednoczonej Prawicy" - napisał wicepremier.