Polska

Sprawa sędzi Beaty Morawiec. Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości

Sprawa sędzi Beaty Morawiec. Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu uwagi w sprawie sędzi Beaty Morawiec, gdyż ma poważne wątpliwości co do postępowania prokuratury, zmierzającego do postawienia jej zarzutów - przekazało w poniedziałek (28 września) Biuro RPO.

Sędzia Morawiec to b. prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis". Prokuratura zamierza postawić jej zarzuty przywłaszczenia środków publicznych, działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nadużycia uprawnień i przyjęcia korzyści majątkowej. Czyny te są zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności. Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w sprawie wniosku o uchylenie sędzi immunitetu wyznaczono na 12 października.

Jak poinformowano w komunikacie na stronie RPO w poniedziałkowym piśmie podpisanym przez zastępcę Rzecznika Stanisława Trociuka i skierowanym do prok. Święczkowskiego, zwrócono się o informacje o stanie tej sprawy oraz o odniesienie się do jej okoliczności "w świetle zagrożeń dla konstytucyjnych praw i wolności jednostki".

"RPO poprosił również o wskazanie, jakie działania podjęto, aby wobec zajęcia komputera sędzi nie doszło do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej" - dodano.

Jak zaznaczono w piśmie sędzia Morawiec "wielokrotnie publicznie wyrażała krytyczne opinie o zmianach wprowadzanych w ostatnich latach w polskim systemie prawnym i sądowym". "Jest ona prezesem Stowarzyszenia Sędziów 'Themis', konsekwentnie dopominającego się o pełne poszanowanie niezawisłości sędziowskiej w Polsce. Powstaje wrażenie, że wszczęcie postępowania wobec niej i wniosek o uchylenie immunitetu jest formą represji za jej oceny" - dodało Biuro RPO.

Przypomniano, że sędzia Morawiec pozostaje w sporze sądowym z ministrem sprawiedliwości i wygrała w I instancji sprawę przeciwko ministrowi o naruszenie jej dóbr osobistych, a sąd zobowiązał pozwanego do przeproszenia, zamieszczenia oświadczenia na stronie internetowej MS oraz zapłaty zadośćuczynienia. "Powstaje zatem obawa nadużywania pozycji ministra oraz pośredniego lub bezpośredniego wpływu na podległych mu prokuratorów w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego" - ocenia RPO.

Według ustaleń śledczych, które opisał w połowie września dział prasowy PK, sędzia miała przyjąć wynagrodzenie za pracę na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie, której nie wykonała i nie miała wykonać, a zawarta przez nią umowa miała charakter fikcyjny i służyła ukryciu wyprowadzenia środków Skarbu Państwa. Z kolei zarzuty naruszenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i przyjęcia korzyści majątkowej prokuratura chce przedstawić w związku z wyrokiem wydanym przez skład orzekający pod przewodnictwem sędzi, korzystnym dla oskarżonego o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu swojej żony.

Morawiec nie zgadza się z tymi zarzutami. - Nie mam sobie nic do zarzucenia i uważam, że te ataki są elementem gry politycznej - stwierdziła.

W związku z postępowaniem służby zabezpieczyły rzeczy sędzi. Śledczy zapewnili, że rzeczy zostały wydane dobrowolnie i mogą stanowić dowody w postępowaniu. Jak mówiła wówczas PAP Morawiec, gdyby nie przekazała prokuratorowi i funkcjonariuszom CBA laptopa i pendrive'a to ci, zgodnie z postanowieniem prokuratury, przeszukaliby jej mieszkanie. Jej zdaniem jest to ewidentne przekroczenie uprawnień.

"Sędzia nadal jest objęta immunitetem. Przeprowadzenie takich czynności może zatem bezpodstawnie ingerować w immunitet sędziowski" - ocenił także RPO.