Polska

Szydło: dotychczasowy system po prostu się wyczerpał

Szydło: dotychczasowy system po prostu się wyczerpał
Beata Szydło była gościem "Faktów po Faktach"

Elementem protestu stali się uczniowie - podkreślała w "Faktach po Faktach" w TVN24 wicepremier Beata Szydło. - Gdyby protest był zawieszony na czas egzaminów, pewnie inaczej byśmy to postrzegali - oceniła. Podziękowała też ZNP za decyzję o zawieszeniu strajku. Dodała, że należy podjąć rozmowy o systemie wynagrodzeń nauczycieli, bo "ten system już się wyczerpał" i "nie daje gwarancji, że te wzrosty będą takie, jak oczekuje strona związkowa".

- Przede wszystkim bardzo dziękuję za dzisiejszą decyzję ZNP, bo ona jest ważna przede wszystkim dla maturzystów - podkreśliła wicepremier do spraw społecznych Beata Szydło.

W czwartek prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował, że od 27 kwietnia do września ZNP zawiesza strajk, ale go nie kończy.

Sejm w czwartek również uchwalił nowelizację ustaw o systemie oświaty i Prawo oświatowe dotyczącą klasyfikacji maturzystów i przeprowadzenia matur.

CZYTAJ WIĘCEJ O STRAJKU NAUCZYCIELI. RAPORT TVN24.PL >>>

- To jest dobry moment do tego, żeby szukać kompromisu, żeby rozmawiać o możliwości znalezienia porozumienia, bo ono jest przede wszystkim potrzebne środowisku nauczycielskiemu, które w wyniku tego strajku zostało podzielone. Ale jest też przede wszystkim potrzebne, jeśli rozmawiamy o przyszłości polskiej szkoły, polskiej oświaty - wskazywała Szydło.

Jednak jak dodała, "jest bardzo duża szansa, żeby to porozumienie podpisać ze wszystkimi centralami związkowymi".

"ZNP postawiło poziom zaporowy"

Na uwagę, że Związek Nauczycielstwa Polskiego nie podpisze porozumienia, które rząd podpisał z Solidarnością, Szydło odparła: - Pan Broniarz odrzuca tę propozycję, która jest już na stole, która jest również spełnieniem oczekiwań dotyczących wzrostu wynagrodzeń. Ja wiem, że to nie jest ten poziom, ale ZNP postawiło poziom zaporowy i pan przewodniczący Broniarz wie o tym doskonale.

Forum Związków Zawodowych i ZNP w trakcie negocjacji zmodyfikowały swoje oczekiwania. Początkowo upominały się o tysiąc złotych podwyżki, później postulowali 30 procent podwyżki, następnie związkowcy proponowali rozłożenie 30 procent podwyżki na dwie tury - 15 procent od 1 stycznia i 15 procent od 1 września tego roku.

Wicepremier oceniła jednak, że Broniarz "wycofał się o 5 złotych". - Bo w przeliczeniu 30 procent w takim rozłożeniu harmonogramu, w jakim zostało zaproponowane, to było dokładnie 995 złotych - stwierdziła.

- Myślę, że ten czas mamy za sobą i teraz trzeba rozmawiać o przyszłości. To jest dobry moment, żeby obydwie strony zechciały szukać kompromisu. Z naszej strony jest duża otwartość, chcemy, żeby ta otwartość pojawiła się też ze strony partnerów społecznych - przekonywała.

"System już się wyczerpał"

- Pan Broniarz i partnerzy społeczni wiedzą o tym doskonale, rząd też zdaje sobie z tego sprawę, że jeżeli nie znajdziemy kompromisu, nie znajdziemy tego porozumienia i w połowie drogi się nie spotkamy, nie porozmawiamy o zmianie systemu wynagrodzeń nauczycieli, to nawet jeżeli dołożymy kolejne miliardy złotych do tego systemu, to i tak nie przełoży się to na realny wzrost wynagrodzeń nauczycieli - powiedziała wicepremier Szydło w "Faktach po Faktach" w TVN24.

- Po prostu ten system już się wyczerpał, on nie daje gwarancji, że te wzrosty będą takie, jak oczekuje tego strona związkowa - dodała.

"Decyzja ZNP potwierdza, że nauczycieli potrafili odpowiedzialnie się zachować"

Oceniła też, że "dzisiejsza decyzja ZNP potwierdza, że nauczyciele potrafili odpowiedzialnie się zachować". - Ja w każdej swojej wypowiedzi publicznej po zakończeniu naszych negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego podkreślałam, że mocno wierzę w odpowiedzialność nauczycieli i w to, że oni nie pozostawią swoich uczniów - podkreśliła wicepremier.

- Teraz potrzebujemy uspokojenia sytuacji, wyciszenia, zasypania podziałów w samym środowisku nauczycielskim i jeszcze raz powtórzę - szukania kompromisu. Tutaj nie ma zwycięzców, bo to nie o to chodziło i nie o to chodzi. Tutaj możemy mieć taką satysfakcję, że maturzyści mogą spokojnie, przez te kilka następnych dni, przygotować się do swoich egzaminów, i że będą mogli spokojnie te egzaminy odbyć - wskazywała Szydło.

- A naszym obowiązkiem - strony rządowej i środowiska pedagogicznego - jest usiąść do stołu i próbować szukać kompromisu - dodała.

- Rozmawiajmy od jutra przy okrągłym stole - zaapelowała.

Odniosła się także do słów prezesa ZNP Sławomira Broniarza, który powiedział dzisiaj: - Ludzie wiedzą, że jest źle i czują okazywaną im pogardę. Czujemy to my, czują to lekarze, czują to opiekunowie niepełnosprawnych, przedsiębiorcy. Czują to wychodzące na ulice protestować kobiety.

- Pan Broniarz przerysowuje całą sytuację i to nie pomaga w szukaniu kompromisu - skomentowała. - Miałam też często wrażenie, że w czasie tych naszych rozmów, chęć [bycia - przyp. red.] politykiem brała nad nim górę - skomentowała.

- Nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja, że ktokolwiek kogokolwiek chciał upokorzyć - dodała.

"Nie mogę się zgodzić z tym, że elementem protestu stali się uczniowie"

Przyznała także, że "elementem protestu stali się uczniowie" i że ona "nie może się z tym zgodzić".

- Bo ten protest, niestety, miał też taki charakter. Gdyby protest był zawieszony na czas egzaminów, pewnie inaczej byśmy to wszystko postrzegali - powiedziała.