Polska

Uwaga! TVN: Mówił do dziecka: niech cię k***a więcej nie widzę, c**j te 500 zł. Usłyszał zarzuty

Uwaga! TVN: Mówił do dziecka: niech cię k***a więcej nie widzę, c**j te 500 zł. Usłyszał zarzuty
Uwaga! TVN wraca do sprawy wstrząsających nagrań, pokazujących zachowanie ojca wobec dwuletniego syna. Po reportażu ojciec chłopca został aresztowany i usłyszał zarzut znęcania się.

Uwaga! TVN wraca do sprawy dwuletniego Juliana. Matka chłopca nagrała zachowanie ojca wobec dziecka. Zapis jest wstrząsający. – Odejdź ode mnie, nic mnie to nie interesuje. Szczaj w gacie (…) Wy*******aj na tę Ukrainę. Niech cię, k***a więcej nie widzę. C**j te pięćset złotych – tak do płaczącego dziecka zwraca się ojciec. Po emisji reportażu postępowanie prokuratury w sprawie znęcania się nad dzieckiem nabrało tempa. – Męża aresztowali. Moje dziecko wzięli do babci pod opiekę póki mąż siedzi. Pojechałam do sądu, żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło. Sędzia postanowiła, że dziecko ma przybywać z matką – mówi Katarzyna Niegrebecka.

Wbrew postanowieniu sądu dziadkowie chłopca nie chcieli oddać pani Katarzynie dziecka. Mimo szokujących nagrań ujawnionych przez matkę, rodzina ojca stanęła za nim murem. – Babcia Juliana wyrzuciła mnie z domu. Moje dziecko patrzyło i nie wiedziało, co się dzieje. Teściowa mówiła, że nie mam prawa tam przebywać. Powiedziała, że ona nie wie skąd ten papier, a ja kłamię – mówi Niegrebecka.

Kobieta zawiadomiła policję

– Przez trzy godziny policja siedziała u nich w domu, po czym wyszła i powiedziała, że niestety w niczym mi nie pomogą. Że oni nie mogą siłą odbierać dziecka, a ja nie mogę wejść na ich teren. Taka postawę krytycznie ocenia mec. Adam Popławski, pełnomocnik matki dziecka. – Spotykamy się z oporem dziadków, którzy nie są prawnymi opiekunami małego Juliana. Oni stawiają opór decyzji sądu. Jeżeli dziadkowie nie pójdą po rozum do głowy będziemy musieli złożyć stosowne zawiadomienie w sądzie okręgowym – mówi mec. Popławski.

Matka Juliana starała się uniknąć radykalnych rozwiązań. – Nie chcę, żeby dziecko było świadkiem całej tej sytuacji. To jest straszne, kiedy pojawia się szarpanie i krzyki, to zostaje w głowie małego dziecka. Przed złożeniem wniosku o przymusowe odebranie syna pani Katarzyna po raz drugi pojechała do dziadków dziecka. Dojeżdżając do ich domu otrzymała informację, że jej mąż został wypuszczony z aresztu. Dziadek chłopca zgodził się porozmawiać z naszą reporterką bez kamery. Okazało się, że w jego domu nie było ani dziecka ani męża pani Katarzyny. Policjanci rozpoczęli poszukiwania dziecka. Po dwóch godzinach kazali pani Katarzynie natychmiast pojechać do domu dziadków chłopca.

Julian wrócił do matki. – To chyba najszczęśliwszy dzień mojego życia. Mam niedługo urodziny i to chyba najlepszy prezent, jaki dostałam w życiu – mówiła wzruszona kobieta. – Teraz wzięłam urlop, żeby spędzić jak najwięcej czasu z dzieckiem i pójść do lekarzy m.in. do psychologa dziecięcego, żeby zobaczyć, czy mocno ta sytuacja odbiła się na nim – dodaje pani Katarzyna.

Co dalej z ojcem dziecka?

– Na ten moment wiemy, że został zwolniony. Że sąd nie zdecydował się zastosować wobec niego tymczasowego aresztowania. Mamy nadzieję, że prokurator zdecyduje się zaskarżyć tę decyzję do sądu, bo głęboko się z nią nie zgadzamy – mówi mec. Popławski. – Chciałabym, żeby Julian tego wszystkiego nie pamiętał. Chciałabym, żeby te krzyki i ta sytuacja nie została mu w głowie, żeby nie bał się tego wszystkiego – dodaje pani Agnieszka.

Prokuratura zaskarżyła decyzję sądu, który uchylił wniosek o trzymiesięczny areszt dla ojca dziecka. Dziś sąd wyższej instancji podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji. Mąż pani Katarzyny pozostaje na wolności.