Polska

Wywiad Hołowni opublikowano w wersji sprzed autoryzacji. „Nie wstydzę się, na kogo głosowałem"

Wywiad Hołowni opublikowano w wersji sprzed autoryzacji. „Nie wstydzę się, na kogo głosowałem
Szymon Hołownia udzielił Onetowi wywiadu, który otwiera cykl rozmów portalu z kandydatami na prezydenta. Dziennikarze przyznają, że wywiad jest nietypowy, ponieważ postanowili opublikować wersję sprzed autoryzacji. Jak tłumaczą, sztab kandydata znacząco ingerował w treść rozmowy.

Z wywiadu przeprowadzonego przez Onet z Szymonem Hołownią wynika, że dostrzega on potrzebę reformy sądownictwa, jednak nie akceptuje metod obecnej władzy stosowanych na tym polu. Przyznał, że w ostatnich wyborach głosował na na Pawła Zalewskiego z Koalicji Obywatelskiej i ani się z tego nie cieszy, ani nie wstydzi się tego. Stan obecny nazywa „odejściem od demokracji” i przewiduje, że chaos w tej dziedzinie będzie się pogłębiał. Dopytywany przez dziennikarzy, nie chciał jednak zapowiedzieć lub wykluczyć odcięcia przeszłości „grubą kreską”.

– Jakoś nie umiem nadążyć za tym tokiem myślenia. Oczekujecie panowie, że jak zostanę prezydentem, to powiem albo „zwalniajmy pisowców z pracy”, albo „nie zwalniajmy pisowców z pracy”? – pytał. – To jest bardzo dobry moment, żeby powiedzieć, że nie interesuje mnie „depisizacja”, „pisizacja”, czy „deplatformizacja”… Nie będę dalej wchodził w te koleiny, w to koryto myślenia, bo w ten sposób niczego nie osiągniemy, nie posuniemy spraw do przodu – mówił.

Hołownia zapowiedział, że zawetuje przepisy liberalizujące dostęp do aborcji. Nie chciał określić się tak jasno w kwestii pigułek „dzień po”. – Czemu oczekujecie od kandydata na prezydenta, że bez rozmowy z zainteresowanymi, będzie miał precyzyjnie wyrobiony pogląd na temat dostępności antykoncepcji dzień po? – pytał kandydat na prezydenta. Skrytykował też słowa abp Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”. – Moim zdaniem generalnie relacje między Kościołem katolickim a polskim państwem naprawdę wymagają pilnego uporządkowania – podkreślał.

Szymon Hołownia zapowiedział zwołanie Rady Gabinetowej ws. kryzysu wodnego. Zwrócił uwagę, że w niektórych powiatach padało tyle co w Maroko, a w skali kraju Polska ma sytuację jak Egipt. – Nie ma żadnych wątpliwości, że działalność człowieka ma wpływ na zmiany klimatyczne. Skoro obecny prezydent ma co do tego wątpliwości, to tym bardziej Polska powinna mieć innego prezydenta – stwierdził krótko.

Na koniec wywiadu bezpartyjny kandydat musiał odpierać zarzut o zbyt duży spokój i udzielanie za mało konkretnych odpowiedzi. – Mam dość odpowiedzi, które zanadto upraszczają rzeczywistość i wpychają ją po raz kolejny w plemienny konflikt – bronił się. – Ja naprawdę nie zaryzykowałbym wszystkiego w swoim życiu, gdybym uważał, że Polsce potrzebne są tylko drobne korekty. Ta decyzja, którą podjąłem, ta energia, która się z nią wiążę i ta energia, którą widzę w ludziach, mówi bardzo wyraźnie: „zmieńmy to”. Zmieńmy to, bo musimy to zmienić – podsumował.