Polska

Wzrost cen najwyższy od ośmiu lat. "Znów więcej niż się spodziewaliśmy"

Wzrost cen najwyższy od ośmiu lat.

Ceny towarów i usług wzrosły w styczniu 2020 roku o 4,4 procent w porównaniu do stycznia 2019 - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny (GUS). Analitycy spodziewali się inflacji na poziomie 4,2 procent. W grudniu 2019 roku ceny wzrosły o 3,4 procent.

Styczniowe dane o inflacji to najwyższy odczyt od ośmiu lat. W grudniu 2011 roku cen wzrosły rok do roku o 4,6 proc.

Ze szczegółowych danych wynika, że ceny żywności i usług podskoczyły w ujęciu rocznym o aż 6,7 proc. (1,7 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem).

Wysoki wzrost odnotowały też koszty związane z mieszkaniem - o 4,9 proc. (2,3 proc. w stosunku do grudnia 2019).




"Więcej niż się spodziewaliśmy"

"Inflacja w styczniu 4,4 proc. r/r. Znów więcej niż się spodziewaliśmy my i konsensus prognoz (4,2 proc.)" - napisali na Twitterze analitycy ING Banku Śląskiego.

"Ceny żywności rosną szybko, ale przewidywalnie. Zaskakująco szybko (+4,9 proc.) rosną koszty związane z mieszkaniem. W górę najpewniej też inflacja bazowa - to skutek płacy minimalnej" - dodali.

"Niespodzianki: przede wszystkim żywność (+1,7 proc. m/m). Spekulacje: nieco więcej podwyżek w kategorii mieszkanie (ale raczej nie energia) i mniejszy spadek cen biletów lotniczych" - tak najnowsze dane GUS skomentowali ekonomiści mBanku.

Posłowie o wzroście cen

"Drożyznę" i brak działań, które zapobiegałyby wzrostowi cen i wspierały rodziny zarzucili rządowi podczas czwartkowych obrad w Sejmie posłowie Koalicji Obywatelskiej.

Izabela Leszczyna (KO) mówiła, że Rodzina 500 plus, trzynastki dla emerytów i tak zwane 500 plus dla niepełnosprawnych czy płaca minimalna to "działania proinflacyjne".

- One uderzają w dochody ciężko pracujących Polaków, bo bogactwo bierze się z pracy. Tymczasem od czterech lat zniechęcacie ludzi do pracy - mówiła.

Jak dodała, odnosząc się do sejmowych wypowiedzi wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisława Szweda, minister powinien wiedzieć, że Narodowy Bank Polski odpowiada za stabilność cen. - Czyli chyba prezes Glapiński (Adam – red.) słucha dyrektyw partyjnych i zapomniał, że ma narzędzia, by dbać o to, by ceny nie rosły – powiedziała.

Odnosząc się do zarzutów opozycji dotyczących wzrostu cen, wiceminister Szwed mówił, że wynagrodzenia rekompensują wzrost inflacji. - Gdy wzrastają wynagrodzenia i konsumpcja, rosną też ceny – stwierdził.

Argumentował, że wskaźnik ubóstwa i poczucie biedy zdecydowanie spadły dzięki programom, które rząd realizuje, a dochód rozporządzalny w ciągu 4 lat wzrósł o 10 proc.