Polska

"Zwycięzcą tego wszystkiego wydaje się powoli Rosja, która będzie miała coś w rodzaju guberni"

Na rzecz Łukaszenki działa to, że opozycja nie jest kierowana centralnie - tak o sytuacji na Białorusi mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 senator Koalicji Obywatelskiej Marcin Bosacki. Jerzy Haszczyński z "Rzeczpospolitej" ocenił, że "Łukaszenka jest coraz bardziej skłonny oddać Białoruś Rosji". - Rosja będzie miała coś w rodzaju guberni - dodał.

Niedziela była 36. dniem protestów przeciwników prezydenta Alaksandra Łukaszenki na Białorusi. Trwają one od wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia. Zgodnie z wynikami Centralnej Komisji Wyborczej, Łukaszenka otrzymał 80 procent poparcia, jego rywalka, kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska - 10 procent. Oficjalnych wyników wyborów nie uznała zarówno białoruska opozycja, jak i szereg państw europejskich oraz Parlament Europejski i UE.

Bosacki: to jest bardzo szeroki, ale nieskoordynowany protest

O sytuacji na Białorusi dyskutowali w "Faktach po Faktach" w TVN24 dziennikarz "Rzeczpospolitej" Jerzy Haszczyński oraz były ambasador w Kanadzie, a obecnie senator Koalicji ObywatelskiejMarcin Bosacki.

Bosacki wskazywał, że "Białoruś już nigdy nie będzie taka sama, Białoruś przeżywa coś, co Ukraina przeżywała 16 lat temu". Nawiązał tym samym do wydarzeń "pomarańczowej rewolucji".

Jednocześnie dodał, że fakt, iż protesty trwają już ponad 30 dni nie znaczy, że Łukaszenka straci władzę. - Może będzie rządził jeszcze miesiące, a może nawet lata, ale społeczeństwo białoruskie masowo wie czego chce, ten opór jest absolutnie powszechny, obejmuje nie tylko kilka największych miast, ale obejmuje też dziesiątki, ok 30-40 tysięcznych, mniejszych miasteczek - wskazywał.

Jak mówił dalej Bosacki, na rzecz Łukaszenki działa to, że "opozycja nie jest kierowana centralnie, w jasny sposób" - To, z czym mieliśmy do czynienia na Ukrainie w czasie pomarańczowej rewolucji czy Majdanu, czyli sytuacja, w której opozycja opanowuje centralny plac miasta, jest koordynowana pod względem politycznym i nawet paramilitarnym - zwracał uwagę.

- Ale na Białorusi tak nie jest. To jest bardzo szeroki, ale nieskoordynowany protest - ocenił.

"Im słabszy jest Łukaszenka, tym jest bardziej zależny od Putina"

Wskazywał, iż mimo tego, że naród "wypowiedział Łukaszence posłuszeństwa", to prezydent Białorusi "chce utrzymać władzę dla siebie i dla swojej rodziny na kolejne lata, dziesięciolecia".

Bosacki zauważył przy tym, że "im słabszy jest Łukaszenka, tym jest bardziej zależny od (Władimira - red.) Putina". - Jak Łukaszenka będzie coraz bardziej zależy od Putina, to to będzie złe również dla Polski. Dlatego Zachód powinien mieć wspólną taktykę wobec tego, co się dzieje między Białorusią a Rosją - przekonywał.

Stwierdził że obecnie "Unia Europejska odpowiada mało przekonująco i w mało skoordynowany sposób".

"Łukaszenka jest coraz bardziej skłonny oddać Białoruś Rosji"

Jerzy Haszczyński mówił w TVN24, że "Łukaszenka ma jeden wielki atut". - Praktycznie nikt z władz go nie opuścił, nie zdradził. To nie dotyczy tylko władz centralnych, tych w Mińsku, ale także władz obwodowych, rejonowych - zwracał uwagę.

- Można było się spodziewać, że po takich represjach, po zabijaniu ludzi, po pięknych akcjach obrony jednych ludzi przez drugich, nastąpi jakaś refleksja w obozie władzy albo pojawi się strach, że kiedyś dojdzie do rozliczeń, że przyjdzie za to zapłacić - kontynuował. - Ale na razie tego nie widać. To jest najgorsza rzecz, z jaką będą się musieli zmierzyć demonstrujący - wskazywał.

Odniósł się także do spotkania Łukaszenki i Putina, do jakiego ma dojść w poniedziałek w Soczi. - Łukaszenka jest coraz bardziej skłonny oddać Białoruś Rosji, zwycięzcą tego wszystkiego wydaje się powoli Rosja, która będzie miała coś w rodzaju guberni. Myśleliśmy, że to jest niemożliwe, a takie rozwiązanie się zbliża - wskazywał Haszczyński.

- Myślę, że to jest początek dopełnienia się misji połączenia narodów słowiańskich - używam tu języka, którym posługuje się obecnie Łukaszenka, a także niezmiennie Rosja - czyli, żeby związek Rosji i Białorusi był rodzajem federalnego państwa ze wspólną walutą, ze wspólnym systemem podatkowym, może czymś jeszcze - dodał.