Sport

Centymetr po centymetrze. Duplantis zrobił biznes z bicia rekordów świata

Centymetr po centymetrze. Duplantis zrobił biznes z bicia rekordów świata

Zamiast strzelać sobie w stopę, bije rekord centymetr po centymetrze. Armand Duplantis to wyrachowany rekordzista świata.

W ostatnich tygodniach nie ma głośniejszego nazwiska w lekkoatletyce. Duplantis solidnie na to zapracował. W ubiegłym roku jeszcze przegrał w Dausze złoto mistrzostw świata z Samem Kendricksem, ale w tym nie ma już sobie równych.

15 lutego 2014 roku Renaud Lavillenie skoczył w Doniecku 6,16 m. 15 lutego 2020 roku na Copernicus Cup Duplantis dorzucił jeden centymetr.

Szwedzki skoczek nie zdążył nacieszyć się tym rekordem, bo pobił kolejny. Rozochocony 20-latek znów zrobił to w sobotę w Glasgow. I tym razem pokonał poprzeczkę zawieszoną centymetr wyżej, tym razem na 6,18. Pokonał ją z wielkim zapasem, ale kolejnej próby bicia rekordu na tym mityngu już nie podjął.

Chodzi o finanse

Takim zachowaniem nie był w ogóle zaskoczony komentujący te zawody Tommy Astrom z Channel 9. - Myślę, że to po prostu chodzi o finanse i podtrzymanie zainteresowania rekordem świata. Tu nie jest tak jak w piłce nożnej czy hokeju, gdzie co miesiąc dostaje się wypłatę. Wielu lekkoatletów ledwo wiąże koniec z końcem, a tu w grę wchodzi bonus - tłumaczy komentator szwedzkiej telewizji.

Za pobicie rekordu świata w Glasgow Duplantis dostał od organizatorów 30 tys. dolarów. Do tego może doliczyć premię od swojego sponsora technicznego.


- Rekord świata jest wyceniany na tyle, że byłoby nieporozumieniem, gdyby "Mondo" przeniósł poprzeczkę, powiedzmy, na 6,30. W takim przypadku strzeliłby sobie w stopę, bo zredukowałby sobie szansę na kolejne rekordy - podkreśla Astrom.

Innymi słowy: skacząc od razu 6,30, Duplantis zamknąłby sobie drzwi do wielu potencjalnych bonusów po drodze. Lepiej śrubować rekord krok po kroku, centymetr po centymetrze. Szczególnie że ma ku temu ogromne możliwości. Biorąc pod uwagę, z jakim zapasem w sobotę pokonał poprzeczkę zawieszoną na 6,18 m, kolejne rekordy świata są tylko kwestią czasu.

- W najbliższej przyszłości może skoczyć 6,25 - zapewnia ojciec rekordzisty świata, przed laty też skoczek o tyczce Greg Duplantis.

Jak planuje, w środę na mityngu w Lievin Duplantis junior skoczy 6,19, a w niedzielę w Clermont Ferrand 6,20.