Sport

Chelsea bezradna w starciu z Leicester. Lampard na gorącym krześle

Chelsea bezradna w starciu z Leicester. Lampard na gorącym krześle

Stołeczna Chelsea we wtorkowy wieczór uległa na wyjeździe ekipie Leicester City 0:2. Dzięki wygranej gospodarze przynajmniej na kilkanaście godzin przesunęli się na pozycję lidera tabeli Premier League. Tymczasem Frank Lampard może czuć się coraz mniej pewnie na ławce szkoleniowej londyńczyków.

Jeszcze przed tą serią spotkań w angielskich mediach spekulowano, że kolejna porażka może oznaczać dla Lamparda utratę posady. Prowadzony przez niego zespół po osiemnastu spotkaniach tracił już osiem punktów do liderującego Manchesteru United. Wtorkowa potyczka tylko potwierdziła, że to Leicester ma więcej argumentów, by powalczyć o mistrzostwo kraju niż drużyna z Londynu.

Ofensywna przepaść

Chelsea pod wodzą Lamparda przyzwyczaiła nas już do tego, że słabo radzi sobie z presją szczególnie w meczach wyjazdowych. W trzydziestu potyczkach na obcym terenie w Premier League ekipa prowadzona przez byłego reprezentanta Anglii tylko pięciokrotnie zdołała zachować czyste konto bramkowe.

We wtorkowy wieczór Edouard Mendy już w 6. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki po efektownym strzale Wilfreda Ndidiego sprzed pola karnego. To był jednak dopiero początek ofensywnego koncertu w wykonaniu gospodarzy.

Od pierwszego trafienia zdążyło upłynąć zaledwie dziesięć minut, a Leicester powinno prowadzić już 2:0. Tym razem James Maddison trafił jednak tylko w poprzeczkę.

24-letni pomocnik stanął przed kolejną szansą jeszcze przed przerwą i w następnej próbie już nie zawiódł. Chwilę przed zejściem piłkarzy do szatni Maddison pokonał Mendy'ego uderzeniem z pierwszej piłki.

Goście w pierwszej części spotkania tylko raz byli bliscy strzelenia gola. Tuż przed drugim trafieniem Leicester Christian Pulisić został podcięty przez Jonny'ego Evansa na skraju pola karnego. Arbiter spotkania po tej interwencji początkowo wskazał na jedenasty metr, lecz po obejrzeniu powtórek przyznał Chelsea tylko rzut wolny. Faul miał bowiem miejsce tuż przed linią szesnastki.

Pełna kontrola

Wydawało się, że po zmianie stron stołeczna ekipa musi wrócić na murawę z zupełnie innym nastawieniem, ale rozmowy motywacyjne na niewiele się zdały. W drugiej odsłonie to zawodnicy prowadzeni przez Brendana Rodgersa byli bliżej kolejnych trafień niż przyjezdni kontaktowego gola. Lisy z zaskakującą łatwością radziły sobie z defensywą rywali.

Zespół ze Stamford Bridge zdołał dojść do głosu dopiero pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry. Bramkę zdobył wówczas wprowadzony w drugiej połowie z ławki Timo Werner. Po przeanalizowaniu powtórek sędzia nie uznał jednak tego gola, wskazując na pozycję spaloną niemieckiego napastnika.

Ostatecznie Chelsea doznała we wtorek szóstej ligowej porażki w trwającym sezonie i pozostała w środkowych rejonach tabeli. Tymczasem Leicester zepchnęło z pozycji lidera Manchester United. Czerwone Diabły w środę zmierzą się z Fulham.