Sport

Diego Maradona nie żyje. Miał 60 lat

Diego Maradona nie żyje. Miał 60 lat

Diego Maradona zmarł na atak serca – podały argentyńskie media. W ostatnich tygodniach słynny piłkarz poważnie chorował. Na początku listopada przeszedł operację usunięcia krwiaka podtwardówkowego.

Według relacji argentyńskich mediów u piłkarza doszło do nagłego zatrzymania pracy serca, a pod dom Maradony przyjechały aż cztery karetki.

60-letni Argentyńczyk trafił pod opiekę lekarzy 2 listopada w związku z nietypowym zachowaniem. Początkowo media podawały, że miał objawy depresji, anemię i był odwodniony, ale badania wykryły krwiaka podtwardówkowego. Operacja zakończyła się sukcesem, a od 12 listopada Maradona przechodził rekonwalescencję w domu.

Leopoldo Luque, osobisty lekarz Maradony, stwierdził, że prawdopodobnie przyczyną jego powstania był jakiś wypadek, ale słynny pacjent powiedział, że nie pamięta niczego takiego.

Prawnik Diego Maradony, Matias Morla tuż przed jego wyjściem ze szpitala przyznał, że jego klient „przechodzi chyba najtrudniejszy moment w życiu”.

Diego Maradona. Wielki piłkarz i wielkie katastrofy

Diego Maradona był wybitnym piłkarzem, w kraju miał status gwiazdy i bohatera narodowego. Uzyskał go na Mistrzostwach Świata w 1986 roku, kiedy wraz z reprezentacją Argentyny zdobył puchar. Do legendy przeszedł ćwierćfinał tej imprezy - i zwycięstwo Argentyńczyków nad Anglikami. Maradona, kapitan reprezentacji i jej niekwestionowany lider strzelił w nim jedną z najpiękniejszych bramek w historii. Argentyńczycy wygrali jednak to spotkanie po jednym z najbardziej kontrowersyjnych goli w dziejach - strzelonej przez Maradonę ręką na 2-1. Słynną „ręką Boga”.

Argentyńczyk miał też za sobą pełną sukcesów karierę klubową - wraz z włoskim Napoli wywalczył pierwsze w historii klubu mistrzostwo kraju (w 1987 roku), zdobył także Puchar UEFA (w 1991 roku). Po odejściu z klubu jego kariera zaczęła się sypać. W 1994 roku wyleciał z Mistrzostw Świata w USA, kiedy w jego organizmie wykryto efedrynę.

W ostatnim czasie Maradona był trenerem klubu Gimnasia y Esgrima. Ryzykowny tryb życia i liczne uzależnienia sprawiały, że wielokrotnie trafiał pod opiekę lekarzy i na czołówki mediów. Pisano o nim, że „flirtuje ze śmiercią”.

W styczniu ubiegłego roku został przyjęty do szpitala ze względu na krwawienie w układzie pokarmowym, a dwa lata temu zasłabł na meczu Argentyna - Nigeria podczas mistrzostwach świata w Rosji. W 2007 roku sam zgłosił się do kliniki w Buenos Aires, szukając pomocy w walce z nałogiem alkoholowym, a trzy lata wcześniej miał poważne problemy z sercem i oddychaniem, co łączono z braniem kokainy. Potem był na odwyku narkotykowym na Kubie i w ojczyźnie, a następnie poddał się operacji zmniejszenia żołądka, co pomogło mu schudnąć.