Sport

Grosicki strzelił gola Chelsea, ale nie uratował swojego zespołu

Grosicki strzelił gola Chelsea, ale nie uratował swojego zespołu

W obecnym sezonie Kamil Grosicki imponuje formą strzelecką, ale jego zespół zawodzi. Nie inaczej było w spotkaniu 4. rundy Pucharu Anglii, w którym Hull City podejmowało Chelsea. Polak zdobył kolejną bramkę, a jego drużyna pożegnała się z rozgrywkami przegrywając 1:2.

Choć Hull grało u siebie, to oczywiście nie było faworytem spotkania z Chelsea. Zresztą goście bardzo szybko wyszli na prowadzenie, bo już w 6. minucie pierwszego gola strzelił Michy Batshuayi. W drugiej połowie na 2:0 podwyższył Fikayo Tomori. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale wtedy na boisku pojawił się Grosicki.

Trafił z wolnego

Polak wszedł do gry w 60. minucie w miejsce Mallika Wilksa. Niewiele później zaznaczył swoją obecność w najlepszy możliwy sposób. "Grosik" huknął ile sił z rzutu wolnego, a piłka odbiła się od jednego z zawodników stojących w murze i po rykoszecie wpadła do bramki.

Jednak powodów do radości Grosicki nie miał zbyt wielu. Gospodarze nie byli w stanie strzelić drugiego gola i pożegnali się z rozgrywkami Pucharu Anglii.


31-letni zawodnik rozegrał w obecnym sezonie 29 spotkań, w których strzelił 8 goli i zanotował 4 asysty. Jest drugim najlepszym strzelcem zespołu po napastniku Jarrodzie Bowenie (17 bramek).

Hull City plasuje się dopiero na 12. miejscu w Championship. Do pozycji gwarantującej udział w play-off o awans do Premier League aktualnie traci siedem punktów.