Sport

Huczna impreza, interwencja policji. Scholes zignorował walkę z COVID-19

Huczna impreza, interwencja policji. Scholes zignorował walkę z COVID-19

Paul Scholes znalazł się w ogniu krytyki na Wyspach Brytyjskich. Były 66-krotny reprezentant Anglii zorganizował w swoim domu w Oldham huczną imprezę z okazji 21. urodzin swojego syna Arrona. Problem w tym, że z powodu pandemii COVID-19 spotkania towarzyskie w tym regionie Anglii są obecnie zakazane.

Scholes źle trafił ze zorganizowaniem wielkiego przyjęcia. Urządził imprezę urodzinową dla syna na kilkadziesiąt osób akurat w dniu obowiązywania nowych restrykcji rządowych, dotyczących walki z COVID-19. Przepisy zostały wprowadzone na północnym zachodzie kraju, gdzie liczba zakażonych osób w ostatnim czasie znacznie wzrosła.

Całkowicie zignorowali zakazy

Liczne nagrania wideo z imprezy, które ukazały się w mediach społecznościowych, pokazały dobitnie, że uczestnicy całkowicie ignorowali dystans społeczny podczas wspólnych rozmów i tańców. Arron Scholes wręcz zakpił sobie z obecnych ograniczeń sanitarnych. Wystąpił bowiem w koszulce z napisem "Blokada żyje".

Huczna impreza nie mogła ujść uwadze lokalnej policji. Jak podają angielskie media, funkcjonariusze wybrali się do posiadłości piłkarza i odbyli z nim rozmowę wychowawczą. Impreza zakończyła się o godz. 2:30 w nocy (trwała od 19).

Zgodnie z przepisami rządowymi organizowanie przyjęć w domach jest obecnie nielegalne w okolicach Oldham. Policja może zamknąć taką imprezę i ukarać organizatora grzywną w wysokości 100 funtów. Taki mandat oczywiście nie zrobiłby żadnego wrażenia na byłym piłkarzu.

Zmianę postępowania być może wymusi na nim głośna krytyka ze strony mediów i lokalnej społeczności.

Tamtejsi mieszkańcy mają się czego obawiać. Dane opublikowane w niedzielę pokazały, że Oldham ma drugi najwyższy wskaźnik zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w całej Anglii.