Sport

Jeden wyręczył bramkarza, drugi trafił do siatki. Zabójczy duet dał wygraną Tottenhamowi

Jeden wyręczył bramkarza, drugi trafił do siatki. Zabójczy duet dał wygraną Tottenhamowi

W meczu kończącym 6. kolejkę angielskiej ekstraklasy Tottenham długo nie mógł znaleźć sposobu na Burnley. Ostatecznie na boisku rywala wygrał skromnie 1:0, w czym spora zasługa niezawodnego w tym sezonie duetu Harry Kane - Heun-ming Son.

To był dziwny mecz, bo londyńczycy  - najskuteczniejsza drużyna angielskiej ekstraklasy w tym sezonie  - długo byli nie do poznania.

W poprzedniej kolejce, w pechowo zremisowanym starciu z West Hamem (3:3), trzema bramkami prowadzili już po szesnastu minutach. Tymczasem przez całą pierwszą połowę poniedziałkowego meczu nie oddali nawet celnego strzału.

Rywal wiedział, że kluczem do sukcesu będzie wyłączenie z gry Harry'ego Kane'a i Heun-ming Sona. To udawało się gospodarzom bardzo długo. Angielsko-koreański duet w końcu zdołał jednak przechytrzyć defensywę rywali. I to w momencie, gdy wydawało się, że ci mogą ugrać coś więcej niż remis.

Kane ratuje i podaje

Stosując proste środki Burnley kilka razy zagroziło bramce Hugo Llorisa. W pierwszej połowie Francuz interweniował po strzałach z dystansu i skapitulował po strzale Ashleia Barnesa, ale sędzia odgwizdał spalonego. W drugiej części golkiper tylko przyglądał się jak strzał na jego bramkę oddaje James Tarkowski, a potem piłkę z linii bramkowej wybija głową... Harry Kane.

Anglik wyciągnął zespół ze sporych tarapatów, a kilka minut później błysnął po przeciwnej stronie boiska. Tym razem rzut rożny miał jego zespół. Po dośrodkowaniu Kane posłał piłkę głową przed bramkę, gdzie dynamicznym wejściem i uderzeniem akcję, co ciekawe także głową, sfinalizował Son.

W kolejnych kilkunastu minutach ani jedna, ani druga drużyna nie stworzyła już sobie żadnej okazji.

Tottenham wygrał skromnie, ale zasłużenie. Zajmuje piąte miejsce. Burnley jest w strefie spadkowej, na 18. pozycji.

WYNIK:

Burnley - Tottenham 0:1 (Son 76')