Sport

Joshua wrócił na tron. Pokazał dojrzałość i spokojnie wypunktował Ruiza Jr

Joshua wrócił na tron. Pokazał dojrzałość i spokojnie wypunktował Ruiza Jr

Po półrocznej przerwie Anthony Joshua ponownie jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem kategorii ciężkiej. Brytyjczyk pokonał Andy';ego Ruiza Jr w rewanżowej walce w Arabii Saudyjskiej i odebrał mu pasy federacji WBA, IBF, WBO i IBO. Pojedynek rozstrzygnął się na punkty.

W pierwszej walce, która odbyła się w nowojorskiej Madison Square Garden, Ruiz sprawił jedną z największych sensacji ostatnich lat i pokonał Joshuę (22-1, 21 KO) przez techniczny nokaut w 7. rundzie. Wówczas nikt nie dawał szans Amerykaninowi meksykańskiego pochodzenia, który miał na przygotowania zaledwie półtora miesiąca.

Szybkość i precyzja

Winą za swoją porażkę obarczany był głównie sam Brytyjczyk - niepotrzebnie wdawał się w wymiany, za mało ruszał się w ringu i miał problemy kondycyjne ze względu na imponującą muskulaturę. Teraz miało być inaczej - Joshua zrzucił kilka kilogramów (107,5 kg), miał postawić na szybkość i precyzję. Tymczasem mistrz świata czterech federacji wniósł na wagę jeszcze więcej (128,4 kg) niż przed pierwszą walką, ale zapowiadał, że nie będzie to miało wpływu na jego dyspozycję.

Oprawa sobotniej konfrontacji była imponująca, ale każdy z piętnastu tysięcy kibiców zgromadzonych na specjalnie wybudowanym obiekcie w Ad-Dirijja - powstał w zaledwie 56 dni - czekał na pierwszy gong i fajerwerki w ringu. Odegrano trzy hymny (amerykański i meksykański dla Ruiza), Michael Buffer przedstawił pięściarzy i "Starcie na Wydmach" ruszyło pełną parą.

Rozcięte łuki brwiowe

Joshua robił to, o czym mówił przed walką - starał się "tańczyć" w ringu i atakował przede wszystkim ciosami prostymi na tułów i głowę. Ruiz miał problem ze skróceniem dystansu, a na sam koniec pierwszej rundy przyjął potężny prawy prosty, którym rywal rozciął mu lewy łuk brwiowy. Jednak mistrz odpowiedział błyskawicznie i w następnym starciu sam trafił szybkim prostym, doprowadzając do identycznego rozcięcia u pretendenta.

Po dość nudnej trzeciej rundzie, w kolejnej ponownie kibice mogli zobaczyć mocne ciosy. Joshua trafił lewym prostym i potężnym podbródkowym, ale Ruiz odpowiedział pod koniec krótkim sierpowym w zwarciu. Następnie Brytyjczyk powrócił do swojego planu - biegał wokół rywala, schodził z linii ciosu i uciekał, kiedy znalazł się zbyt blisko lin. Dalej atakował prostymi. Natomiast Ruiz ewidentnie postawił na sierpowe - chciał ustrzelić oponenta, niczym w pierwszej walce.

Zaczął prowokować

Do 8. rundy sytuacja ponownie się uspokoiła. Joshua zaczął prowokować rywala - uśmiechał się do niego, co chwilę coś do niego mówił. Jednak ewidentnie nie było mu do śmiechu, gdy przyjął najpierw lewy, a po chwili prawy sierpowy. Na pomoc ruszył sędzia, który rozdzielił zawodników, choć Ruiz dalej atakował. Ta akcja sprawiła, że w 9. starciu Joshua cofnął się i ponownie postawił na proste, choć w ostatnich sekundach doszło do kolejnej wymiany zakończonej sierpowym Ruiza.

W 10. rundzie doskonale było widać, że Ruiz przesadził z wagą - nie chciało mu się gonić Joshuy, praktycznie nie zadawał ciosów i przyjmował kolejne ciosy proste. W tym momencie stało się jasne, że jeśli mistrz chce obronić pasy, to musi odważnie ruszyć do przodu, zaryzykować i starać się zasypać przeciwnika sierpowymi bądź wdać w bójkę. Musiał dopaść Joshuę w rundach mistrzowskich.

Werdykt formalnością

Ruiz nie miał tej samej chęci do walki, co w pierwszym pojedynku. Joshua spokojnie obijał go prostymi i w ten sposób obaj dotrwali do ostatniego gongu. Na 10 sekund przed końcem Ruiz zachęcał rywala do ostatniej wymiany, jednak Brytyjczyk tylko się uśmiechał. Wiedział, że zwycięstwo na punkty ma w kieszeni.

Werdykt był formalnością - sędziowie jednogłośnie wskazali na Joshuę, który wygrał 119:108, 118:110, 118:110.

Tym samym Joshua jest czwartym pięściarzem wagi ciężkiej, który po przegranej walce zdołał zwyciężyć w rewanżu i odzyskać tytuły. Pierwszym był Floyd Patterson, który w 1960 roku zwyciężył w drugiej walce z Ingemarem Johanssonem. Drugim Muhammad Ali - w rewanżu w 1978 roku pokonał Leona Spinksa. Ostatni to inny Brytyjczyk Lennox Lewis - on zemścił się za wcześniejszą porażkę z Hasimem Rahmanem.