Sport

Karol Kłos o pokusach w czasie igrzysk. "Nie można się zatracić. Nie imprezowałem"

Karol Kłos o pokusach w czasie igrzysk.

Co najbardziej lubią jeść sportowcy występujący na igrzyskach olimpijskich? Kto cieszył się dużym zainteresowaniem innych uczestników? Na co trzeba uważać przebywając w wiosce olimpijskiej, jeśli chce się odnieść sukces? Odpowiedzi udzielił siatkarz Karol Kłos, który był gościem Kacpra Merka w programie Eurosportu "Kwadrans".

W programie "Kwadrans" dostępnym od poniedziałku do piątku na Instagramie (godziny 16-17) Eurosport rozmawia ze znanymi sportowcami, w tym olimpijczykami. W czwartkowym odcinku gościem był siatkarz Karol Kłos, który w 2014 roku wywalczył z reprezentacją Polski mistrzostwo świata. Zawodnik Skry Bełchatów w swoim dorobku ma również dwa brązowe medale mistrzostw Europy. Cztery lata temu wystąpił na igrzyskach w Rio de Janeiro.

Fast food i Djoković

Igrzyska to specyficzna impreza – sportowcy są razem w wiosce olimpijskiej, także na stołówce. Jak zdradził Kłos, choć dostępne są potrawy z całego świata, to na imprezie w Rio dużym powodzeniem cieszył się… fast food.

- Wszyscy sportowcy przebywają razem, jest jedna ogromna stołówka. Widujesz jakieś gwiazdy, np. tenisistów. Widziałem jednego, jak staliśmy w kolejce w McDonaldzie, ale to nie jest ważne… Wszystko na terenie wioski jest darmowe dla sportowców, ale akurat kolejki do McDonald's zawsze są największe – zauważył.

Gwiazdy? Tych nie brakuje, choć te największe zawsze są nieco odizolowane od reszty. Co zrozumiałe, cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

- Pamiętam poruszenie, kiedy wokół kortu w wiosce zaczęli się zbierać ludzie. Novak Djoković miał swój trening, było mnóstwo gapiów i zawodników, którzy do tej pory widzieli go tylko w telewizji – wyjawił.

Kłos: nie można przeholować

Kłos wcześniej zwrócił uwagę, że igrzyska często rządzą się swoimi prawami. Tak było m.in. w 2008 roku w Pekinie, gdy dość niespodziewanie triumfowała reprezentacja USA. Natomiast w 2016 roku w Rio de Janeiro, gdy za faworytów uchodzili mistrzowie świata Amerykanie i wicemistrzowie Włosi, zwyciężyli Brazylijczycy. Ponadto turniej olimpijski jest niezwykle wymagający, nie tylko ze względu na duże odległości, które trzeba codziennie pokonywać, ale także przez terminarz i pokusy, jakie czyhają na sportowców w wiosce.

- U nas nie jest to jeden start, ale kilka spotkań i musisz piąć się po tej drabince. Nie można się zatracić za bardzo, bo można stracić dużo energii – przez przejazdy, bo na mecz jedziesz godzinę, na trening jedziesz godzinę i wracasz godzinę. Żeby przejść na siłownię czy stołówkę, to też trzeba zrobić kilka dobrych kroków. To nie jest turniej stworzony pod ciebie, gdzie organizator ciągnie cię pod rękę. Sam musisz trzymać rękę na pulsie, żeby nie przeholować, nie zagadać się z innymi sportowcami, nie poimprezować. Ja akurat tak bardzo nie lubię i nie imprezowałem – podkreślił.

Dlatego koncentracja na jasno wytyczonym celu jest niezbędna, jeśli chce się odnieść sukces na igrzyskach.  - Gdy widzisz, jak faworyt nie wygrywa medalu i dla niego jest już pozamiatane, widzisz jak to przeżywa, a ty ciągle masz szansę i czujesz to, wtedy mówisz sobie: kurde, nie chcę być na jego miejscu – dodał Kłos.

Teraz Fiodorow

Kolejnym gościem programu "Kwadrans" (Instagram, godzina 16-17) będzie lekkoatletka Joanna Fiodorow. W 2019 roku na mistrzostwach świata w Dausze wywalczyła srebrny medal w rzucie młotem. Uczestniczyła w igrzyskach w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016).