Sport

Kłopoty Manchesteru United. Zmiana hotelu, zagrożenie koronawirusem

Kłopoty Manchesteru United. Zmiana hotelu, zagrożenie koronawirusem

Piłkarze Manchesteru United na kilka dni wyruszyli nad Morze Śródziemne, by trenować tam i odpoczywać pod słońcem Andaluzji. Okazało się, że w zarezerwowanym już hotelu zamieszkać nie mogą. Powód? Obawa przed koronawirusem.

Działacze Czerwonych Diabłów dowiedzieli się, że w hotelu w Benahavis, miasteczku położonym niedaleko Marbelli, zaledwie tydzień wcześniej zatrzymał się przedstawiciel Chinese Super League, ekipa Dalian Yifang, której szkoleniowcem jest Rafael Beniteza, były menedżer m.in.Liverpoolu, Chelsea i Newcastle United.

Natychmiast zadecydowano o zmianie bazy.

Rozprzestrzeniający się po świecie koronawirus źródło ma w Wuhan. To w Chinach jest najwięcej zachorowań i ofiar śmiertelnych epidemii.

Piłkarz odizolowany

Ekipa z Manchesteru zamieszkała w Estepona, zwanej Miastem Kwiatów, też w Andaluzji, w pięciogwiazdkowym hotelu położonym tuż przy plaży.

Nie ma z nimi Odiona Ighalo, z tego samego powodu - strachu przed koronawirusem. Nigeryjczyk dopiero co przyleciał z Chin, wypożyczony został z Shanghai Shenhua. - Chciałby tu z nami być, ale nie mogliśmy ryzykować - wyjaśnił menedżer United Ole Gunnar Solskjaer. 30-letni zawodnik na razie trenuje indywidualnie w Anglii. Wciąż nie miał okazji, aby poznać nowych kolegów z drużyny.



Pierwotnie dowodzony przez niego zespół w krótkiej zimowej przerwie miał lecieć do Kataru, do Aspire Academy w Dausze. Plany zostały zmienione ze względu na wzrost napięcia w regionie po zabiciu przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Manchester United w tabeli Premier League zajmuje miejsce ósme. Najbliższy mecz - z Chelsea w Londynie - rozegra 17 lutego.