Sport

Kolejne ograniczenia i pozew zawodnika. Przed French Open piętrzą się trudności

Kolejne ograniczenia i pozew zawodnika. Przed French Open piętrzą się trudności

Damir Dżumhur zagroził pozwem organizatorom French Open. Bośniak został wykluczony z turnieju, po tym jak jego trener, z którym dzielił pokój, dostał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Zdaniem zawodnika wynik był fałszywy. Organizatorzy bronią się przed zarzutami i tłumaczą, że restrykcyjne reguły sanitarne są niezbędne do zrealizowania zawodów.

Już od niedzieli oglądaj French Open na żywo w Eurosporcie i w Eurosport Playerze

Organizatorzy przełożonego z maja na koniec września wielkoszlemowego French Open nie mają w ostatnich dniach łatwego życia. Ustalony latem limit 11,5 tys. widzów zmuszeni byli przed tygodniem zmniejszyć o ponad połowę, do maksymalnie 5 tys. Tuż przed startem imprezy prawdopodobnie będą musieli tę liczbę ograniczyć do zaledwie tysiąca. To konsekwencja wprowadzonych właśnie przez francuskiego ministra zdrowia nowych środków walki z koronawirusem.

Teraz mogą stanąć jeszcze w obliczu konfrontacji z prawnikami Dżumhura, który twierdzi, że został pozbawiony prawa gry w turnieju bezpodstawnie, w oparciu o wynik tylko jednego testu wykonanego u jego trenera Petara Popovicia. Zdaniem tenisisty wynik był fałszywy, bo wcześniej u szkoleniowca wykryto już przeciwciała. Serbski trener wykonał później jeszcze dwa badania, które - zgodnie z przewidywaniami - dały wynik negatywny. Decyzję organizatorów French Open nazwał skandalem i uważa, że w razie wątpliwości powinien mieć prawo do wykonania kolejnego testu. Prawnicy jego bośniackiego podopiecznego rozpoczęli już prace nad pozwem.




Surowe wytyczne niezbędne

Organizatorzy imprezy tymczasem tłumaczą, że turniejowe reguły sanitarne zostały przygotowane w taki sposób, by zminimalizować ryzyko zakażenia się koronawirusem przez innych uczestników zawodów. Wszyscy są testowani po przyjeździe. Drugi test przeprowadzany jest 72 godziny później, a następne co pięć dni, jeśli zawodnik kontynuuję grę w turnieju.

Reguły przewidują również możliwość przemieszczania się zawodników oraz ich sztabów wyłącznie między hotelem i obiektami sportowymi. Zasada ta również jest bardzo ściśle monitorowana przez odpowiedzialne za bezpieczeństwo graczy służby.

- W niedzielę jeden z zawodników utknął z powodu Tour de France 500 metrów od swojego hotelu. Zapytał, czy może wyjść z samochodu i wrócić do hotelu pieszo. Odmówiliśmy - mówi dr Bernard Montalvan, odpowiedzialny za przestrzeganie protokołu sanitarnego podczas French Open.

Zawodnicy podpisali zobowiązania

Przypomniał również, że wszyscy zawodnicy przed przystąpieniem do turnieju podpisali z organizatorami umowę, która precyzyjnie określała warunki uczestnictwa oraz konsekwencje uzyskania pozytywnego testu na koronawirusa.

- Dla nas liczą się tylko testy nosowe - zastrzegł dr Montalvan. - Dlatego doradzaliśmy zawodnikom i trenerom, żeby w miarę możliwości nie dzielili tego samego pokoju. Jeśli trener, który uzyskał wynik pozytywny, śpi w tym samym pokoju co zawodnik, to gracz jest tym samym narażony na ryzyko - opowiada, nawiązując do przypadku Dżumhura i Popovicia, choć nie wymienia ich z nazwiska.

Niektórzy zawodnicy twierdzą jednak, że wprowadzone przy okazji French Open środki bezpieczeństwa idą zbyt daleko i źle wpływają na ich kondycję psychiczną.

- Słyszałam o graczach, którzy utknęli w swoich pokojach hotelowych na 30 godzin - powiedziała francuska tenisistka Alize Cornet. - To naprawdę niepokojące, gdy zawodnicy muszą się zmagać z takim stresem - oceniła.