Sport

Komentator krzyczał: "Nie ma wątpliwości, żadnych wątpliwości!". I wtedy stało się to

Komentator krzyczał:

To było za dużo, nawet jak na wysoko postawione standardy lidera Pucharu Świata. Halvor Egner Granerud spokojnie prowadził przed drugą serią niedzielnego konkursu w Lahti i w finałowym skoku dał się ponieść emocjom. Skoczył fenomenalnie aż 137,5 metra, ale konkursu nie wygrał. Upadł w trakcie lądowania i ostatecznie spadł tuż za podium.

Wyłączając trudny dla niego Turniej Czterech Skoczni, Granerud dominuje w tym sezonie niemalże weekend w weekend. Wygrał jak dotąd sześć konkursów Pucharu Świata i wszystko wskazywało na to, że w niedzielę dorzuci siódmy.

"Chyba jednak będzie wątpliwość..."

W pierwszej serii w Lahti skoczył 132,5 metra, dzięki czemu w drugiej znajdował się w bardzo komfortowej sytuacji. W finale niedzieli do zwycięstwa wystarczały mu zaledwie 123 metry. Charakterny Norweg nie poszedł jednak w minimalizm. Bardzo dobrą formę sobie i rywalom chciał udowodnić jak najbardziej dobitnie.

Zaryzykował, odleciał bardzo daleko. Aż 137,5 metra, zaledwie pół metra od rekordu należącego do Johanna Andre Forganga z 2017 roku.

- Nie ma wątpliwości, żadnych wątpliwości! - ekscytował się komentator Eurosportu Marek Rudziński w trakcie lotu.

- No chyba że będzie taka wątpliwość... - poprawił się Rudziński, gdy Norweg próbował wylądować.

Granerud przesadził bowiem z odwagą. Tego skoku nie był w stanie wylądować. Początkowo próbował podeprzeć się rękami, ale prędkość była zbyt duża. Norweg w końcu stracił równowagę i przejechał po zeskoku już całym ciałem.

Nic mu się ostatecznie nie stało, ale upadek wpłynął na jego miejsce w konkursie. Pomimo sporej przewagi spadł na czwarte miejsce, a konkurs wygrał jego rodak Robert Johansson. Granerud potwierdził zaś, że w tym sezonie jest zdolny właściwie do wszystkiego. Niezależnie od formy.