Sport

Kontrowersyjne zwycięstwo Szpilki. Jego promotor zdziwiony

Kontrowersyjne zwycięstwo Szpilki. Jego promotor zdziwiony

Dopiero po dwóch dniach Andrzej Wasilewski, promotor Artura Szpilki, skomentował kontrowersyjny wynik walki Polaka z Siergiejem Radczenką. Przebieg pojedynku wskazywał na zwycięstwo Ukraińca, ale sędziowie niespodziewanie wypunktowali wygraną "Szpili".

Szpilka (24-4, 16 KO), który po raz pierwszy od ponad 10 lat walczył w kategorii junior ciężkiej (90,7 kg), niemal od początku pojedynku miał kłopoty z niewygodnie walczącym i odważnym rywalem. W trzeciej rundzie Polak po raz pierwszy leżał na deskach, a w piątej doszło do powtórki. Co więcej, w 9. starciu Radczenko (7-6, 2 KO) ewidentnie polował na nokaut, ale sędzia zbyt pochopnie przerwał walkę, udzielając mu reprymendy za rzekomy brak reakcji na komendę "stop".

Polski pięściarz, zmotywowany m.in. przez swojego promotora (Wasilewski podszedł do narożnika - red.), w 10. rundzie pokazał charakter i jednym z ciosów sam zamroczył rywala, ale nikt nie miał wątpliwości, kto został zwycięzcą. Nikt oprócz sędziów punktowych z Austrii, którzy dali wygraną Szpilce stosunkiem 95:93, 94:94, 95:92.

Ostatnio w polskim boksie nie było bardziej skandalicznej decyzji.

Lawina krytyki

Szpilka i jego promotor spotkali się z ostrą reakcją ze strony innych pięściarzy, komentatorów, ekspertów oraz kibiców. Pierwszy głównie za to, że zaraz po walce stwierdził, że wygrał, choć "nie tak to miało wyglądać". Drugi spotkał się z zarzutami, że zatrudnił nieodpowiednich arbitrów. Nie brakowało również głosów, w tym ze strony dziennikarza i promotora bokserskiego Mateusza Borka, że w jakiś sposób mógł wpłynąć na ostateczny werdykt.

Dopiero w poniedziałek Wasilewski obejrzał "walkę na chłodno". Stwierdził, że jego podopieczny nie miał prawa wygrać konfrontacji z Radczenką. "W telewizji oglądając wychodzi mi 95:92 dla Radczenki lub 94:93, nie wiem, jak mogło wyjść 95:92 dla AS" – napisał na Twitterze.

Zły trener, trudne decyzje

Na tym nie koniec. Podczas wymiany zdań z innymi użytkownikami Twittera Wasilewski dał do zrozumienia, że Polak spisuje się zdecydowanie gorzej, odkąd jego głównym trenerem jest Roman Anuczin. "Nie podoba m się Artur w ringu z Anuczinem od początku. Ani trening, ani narożnik" – podkreślił.

Natomiast Szpilka zdradził, że czym prędzej chce stoczyć pojedynek rewanżowy i domaga się unieważnienia werdyktu. Pytanie, czy i kiedy miałoby dojść do walki, na którą musi zgodzić się również oszukany przez sędziów Radczenko. Decyzja należy także do Wasilewskiego, który kilka godzin po gali napisał: "czas na bardzo konkretne wnioski, a za nimi jeszcze trudniejsze decyzje".