Sport

Koszmarna kontuzja mistrza świata. Od razu podano mu morfinę

Koszmarna kontuzja mistrza świata. Od razu podano mu morfinę

149 sekund - dokładnie tyle trwał występ Hugo Llorisa w sobotnim meczu Tottenhamu z Brighton. Skończyło się dramatem, bo francuski bramkarz londyńczyków w nienaturalny sposób wygiął łokieć i już na murawie podano mu morfinę oraz tlen.

To była pierwsza ofensywna akcja gości. Lloris interweniował przy niezbyt dokładnym dośrodkowaniu, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że wpadł do bramki, a próbując się podeprzeć za plecami, bardzo nienaturalnie wygiął łokieć.

Po chwili piłkę do bramki dobił Neal Maupay, a mistrz świata wił się z bólu.

Morfina i transport do szpitala

Przerażeni koledzy Francuza wezwali sztab medyczny. Lekarze, widząc powagę sytuacji, momentalnie sięgnęli po maskę tlenową. Uspokojenie cierpiącego bramkarza trwało dobrych kilka minut, po których delikatnie przeniesiono go na nosze i zniesiono do szatni. Już tam, jak informują angielskie media, Llorisowi podano morfinę. Pechowiec prosto ze stadionu trafił do szpitala, ale diagnoza nie jest jeszcze znana.




Mistrza świata zastąpił na boisku Paulo Gazzaniga, ale i on nie potrafił uchronić Tottenhamu przed porażką. Londyńczycy przegrali 0:3 po dwóch kolejnych golach Aarona Connolly'ego i muszą przełknąć kolejną gorzką pigułkę. W tygodniu zebrali tęgie lanie 2:7 od Bayernu w Lidze Mistrzów.