Sport

Kubacki pewny siebie po kwalifikacjach. "Jak się dobrze skacze, to się po prostu leci"

Kubacki pewny siebie po kwalifikacjach.

Forma Dawida Kubackiego wystrzeliła w górę podczas 68. Turnieju Czterech Skoczni. W piątkowych kwalifikacjach do konkursu w Predazzo Polak ponownie nie miał sobie równych, choć tym razem zawodnicy po raz pierwszy w tym sezonie rywalizowali na normalnym obiekcie (HS104). - Tak naprawdę to nie ma znaczenia, na jakiej skoczni będziemy skakali. Jak się dobrze skacze, to się po prostu leci - przekonywał lider Biało-Czerwonych w rozmowie z Eurosportem.

Kubacki wygrał kwalifikacje do sobotniego konkursu na normalnej skoczni Trampolino Giuseppe Dal Ben o 0,1 pkt przed Karlem Geigerem, oddając najdłuższą próbę w całej stawce - 102,5 metra. W miniony poniedziałek również pokonał najlepszego obecnie niemieckiego skoczka na zdecydowanie większym obiekcie w Bischofshofen (HS142).

Nie ma ograniczeń

W poprzednich latach możliwości Kubackiego wyżej oceniano właśnie na mniejszych skoczniach. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Seefeld potwierdził tę tezę, sięgając po złoto na normalnym obiekcie. Jak jednak wyjaśnił sam zawodnik w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu po piątkowych kwalifikacjach, wreszcie znalazł złoty środek.

- Już parę ładnych lat temu często popełniałem ten błąd, że odbicie szło od góry. Parabola lotu była wysoka, więc na takiej małej skoczni, zwłaszcza przy tylnym wietrze, to się sprawdzało. Była wysokość, wiatr z tyłu pchał, ile trzeba było, ale na dużych skoczniach to nie działało. Wydaje mi się, że takim uniwersalnym kluczem jest jednak skakanie bardziej techniczne zarówno na tych mniejszych skoczniach, jak i tych dużych, bo teraz nie mam ograniczenia tylko do tych małych - wyjaśnił Kubacki.

Po TCS pół nocy za kierownicą

Po Turnieju Czterech Skoczni zawodnicy nie mieli wiele czasu na odpoczynek. Wyczerpujący maraton ze skokami zakończyli w poniedziałek wieczorem.

- Zmęczenie po powrocie było spore, zwłaszcza że pół nocy spędziłem za kierownicą. Tata i żona zrobili mi niespodziankę, przyjeżdżając tam, ale w powrotną drogę bałbym się ich puścić samych - przyznał triumfator piątkowych kwalifikacji. - W środę dostaliśmy już po tyłku standardowym treningiem, także wszystko wróciło do normy - dodał z uśmiechem.

- Takie turnieje oprócz tego że męczą, dają pozytywnego kopa i nawet mimo tego zmęczenia człowiek psychicznie lepiej wypoczywa i można przystępować do kolejnych zawodów z pełną energią - przyznał zawodnik.

Przyjemne wspomnienia

Z Predazzo łączy go wiele pozytywnych wspomnień. W poprzednim sezonie Kubacki wywalczył tam swoje pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata.

- Nie tylko ze względu na to co się wydarzyło przed rokiem, ale też w ogóle pierwszy większy sukces odnosiłem też na tych skoczniach - brązowy medal mistrzostw świata drużynowo. Dzięki temu Predazzo wspominam bardzo przyjemnie - wyjaśnił.

Historia Kubackiego na włoskich obiektach, a także jego aktualna dyspozycja dają spore nadzieje na kolejne triumfy podczas nadchodzącego weekendu w Val di Fiemme.

Program zawodów w Predazzo:

Sobota, 11.01.2020

15:00     Seria próbna

16:00     Pierwsza seria konkursowa

Niedziela, 12.01.2020

15:00     Kwalifikacje

16:30     Pierwsza seria konkursowa